Skip to content

Co PO PiS?

Z jednej strony tryumfalny powrót Tuska do Polski i wielotysięczny tłum na Marszu Wolności, z drugiej starcie z działaczami „Miłość nie wyklucza” i plączący się w zeznaniach Grzegorz Schetyna – wokół Platformy Obywatelskiej w ostatnich tygodniach wiele się dzieje. Najnowsze sondaże dowodzą jednak, że, niezależnie od bilansu zwycięstw i wpadek, na zapowiadany przez wielu koniec dominacji POPiS na polskiej scenie politycznej przyjdzie nam jeszcze długo poczekać. Nie jest to oczywiście najlepsza wiadomość, bo choć podobno PO jest ostatnią partią, z którą środowiska LGBT powinny się konfliktować, każdy kto obserwował 8 lat ich rządów może co najwyżej uśmiechnąć się z politowaniem lub zażenowaniem na takie deklaracje.

Mamy prawo być rozczarowani. Mamy prawo być wściekli. Mamy prawo sceptycznie traktować kolejne zapewnienia, że na rozmowy o naszych prawach przyjdzie czas po wyborach. Gorzej jednak, jeżeli to całe Platforma niczym się nie różni od PiS przeradza się w postawę, którą coraz częściej zaobserwować można w środowisku i poza nim: na wybory nie chodzę, polityką się nie interesuję, bo i tak wszyscy politycy są tacy sami. Może pójdę w 2022, jak będzie kandydował Robert Biedroń. Taki idealizm też może być szkodliwy i dzisiejsza sytuacja polityczna jest tego najlepszym dowodem: gdyby podczas II tury wyborów prezydenckich ludzie poszli zagłosować choćby na mniejsze zło, dzisiaj mielibyśmy prezydenta Komorowskiego, który może i jest nieznającym ortografii pasjonatem myślistwa, ale pewnie podpisałby ustawę o ustaleniu płci, ułatwiającą życie milionom osób transpłciowych. Nie mówiąc już o tym, że byłby w stanie zatrzymać przynajmniej część poczynań nowego rządu. A tak skończyliśmy z marionetkowym prezydentem i parlamentem bez lewicy – co zas będzie za dwa lata tak naprawdę nie wiadomo.
Moja nauczycielka od historii zwykła mawiać, że celem każdego polityka jest władza – i bardzo dobrze, bo tylko mając władzę można wprowadzić w życie swoje cele. Ale żeby ją zdobyć i utrzymać trzeba przede wszystkim stworzyć program odpowiadający większości obywateli, stąd wszystkie blaski i cienie demokracji. Być może inna polityka jest możliwa, jak głosi slogan Partii Razem, ale żeby tego dowieść także oni muszą najpierw zdobyć poparcie społeczeństwa. Dwulicowość polityków może się zresztą obrócić również na naszą korzyść: nie zapominajmy, że Barack Obama, w 2015 r. tryumfalnie wprowadzający w Stanach Zjednoczonych równość małżeńską, jeszcze w 2008 r. opowiadał się przeciwko niej. Wątpię, żeby w ciągu tych kilku lat doznał głębokiej przemiany duchowej – po prostu, podobnie jak wielu innych polityków zachodnich, wyczuł że nastroje społeczne sprzyjają takiemu rozwiązaniu. W czasach, gdy za każdym politykiem stoi sztab specjalistów od wizerunku, ważne decyzje nie wynikają raczej z odruchu serca, lecz są poprzedzone dokładaną kalkulacją. Tymczasem w Polsce, jak donosi „Miłość Nie Wyklucza”, 42% Polek i Polaków do 35 roku życia popiera możliwość zawierania małżeństw przez pary tej samej płci. Abstrahując od tego, czy to dużo czy mało, należałoby zapytać dla ilu z nich ten postulat jest na tyle ważny, by wpłynąć na ich faktyczne wybory polityczne. Najwyraźniej dla niewielu, skoro to właśnie ta grupa wiekowa chętnie głosuje na partię typu PiS i Kukiz’15, nie tylko ignorujące postulaty LGBT, ale często sięgające po homofobiczną retorykę. Politycy traktuję nas w ten sposób, bo wiedzą, że nikt ich z tego nie rozliczy, gdyż zarówno dla osób heteroseksualnych, jak i dla części naszej społeczności równość w Polsce to wciąż „temat zastępczy”.
Czas więc porzucić mrzonki o złych, skorumpowanych, zacofanych politykach i postępowym społeczeństwie – mamy takich rządzących, jakich sobie wybierzemy lub jakich przez naszą bierność pozwolimy innym wybrać. Morał jest taki sam, jak zawsze: trzeba działać, edukować i głosować. Teraz, a nie w nieokreślonej przyszłości.

Hanna Jaśkiewicz – ukończyła japonistykę w Berlinie, od niedawna mieszka i studiuje w Poznaniu. Interesuje się literaturą piękną, polityką oraz poznawaniem nowych języków i kultur, w których zawsze stara się odnaleźć pierwiastek LGBTQ. Uwielbia koty. 

 

Zdj. grafika promująca Marsz Wolności zmodyfikowana przez Stowarzyszenie Miłość nie Wyklucza

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *