Skip to content

Gwiazdka z nieba

Chciałam napisać jeden z tych dowcipnych felietonów świątecznych o niczym, może śmieszny wywiad z przystojniakiem z kalendarza – „dlaczego jesteś gwiazdką z nieba?”

Ale nie ma śniegu, nie ma świętego Mikołaja, nie ma sztucznych jak napój Dyzio spotkań integracyjnych, nie ma niczego dowcipnego dookoła.

Wszystko już było.

Śnieżne i mroźne zimy (tego akurat nie żałuję, ale pamiętam świetnie jak wielkie płatki kołysząc się lekko opadały na grudniowy Poznań, cichy i różowy w łagodnym świetle sodowych lamp ulicznych ),wyczekiwane niespodzianki (jak dziecko-guma ryłam między ręcznikami jedną ręką, drugą uwieszona na górnej półce segmentu „Kowalskich” z nadzieją, że wymacam to upragnione „coś”).

Coroczne spotkania świąteczne redakcji (to akurat było nawet fajne – dział reklamy załatwiał nam różności do „wundertyty”, kiedyś poszła plotka, że chłopcy dostaną Ballantine’sy, a dziewczyny jakieś likiery – walczyłam zawsze o równouprawnienie, więc serce zabolało na taką dyskryminację – i rzeczywiście, kiedy dyskretnie poruszaliśmy torbami czekającymi pod choinką, słychać było uderzanie szklanych pojemników. Cóż – okazało się, że były to słoiki z kremem czekoladowym. Dyrekcja jednak nie przesadzała z okazywaniem nam miłości).

Śmiechy, chichy, żarty, wyluzowanie (wyobraża sobie ktoś Jarosława K. w czapce św. Mikołaja na głowie?).

Kryształowe lustro pękło i w spojrzeniach na ulicy coraz więcej strachu, złości, obojętności.
My, oczywiście, jesteśmy inni, jesteśmy ci grzeczni, spokojni i uśmiechnięci.
Żyjemy trochę obok, przesunięci do rubryki: dziwaki, aktywiści, pedały, grube i brzydkie feministki, gorsi, szkodliwi, psujący obrazek.
Nie stało się to samo i samo nie odstanie. Stęsknieni za normalnością wyjechali do Londynu i Berlina, resztki kamikadze twierdzą, że przecież „u nas też się da”.
No da się. Może nawet w Poznaniu bardziej niż we Wrocławiu, a w Warszawie jest ciągle lepiej niż w Białymstoku.
U nas działa taki magiczny proszek, którym możemy posypać zdanie:

Ma pan homoseksualnych przyjaciół?
Znam takie osoby i są dla mnie po prostu ludźmi. Ich orientacja nie ma dla mnie znaczenia.
Mogliby pracować w pańskiej kancelarii?
Chyba nie wyobraża pan sobie, że będę pytał ludzi, których chcę zatrudnić, z kim i jak żyją? Sprawdzę kwalifikacje, fachowość, ale nie będę pytał o orientację seksualną. Oczywiście nie wyobrażam sobie, żeby mi ktoś półnagi paradował po kancelarii, ale przekraczanie norm obyczajowych jest niesmaczne bez względu na orientację. Prywatne życie moich współpracowników pozostanie ich prywatnym życiem”
wypowiedziane przez Prezydenta RP.

Albo nawet dwa woreczki proszku, żeby zapudrować złote myśli ojca Prezydenta RP:
– Ze współczuciem i tolerancją – odparł Jan Duda na pytanie “jak katolik ma się zachowywać wobec osób o odmiennej seksualności?”.
– To bardzo przykra dolegliwość. Odważę się powiedzieć, wbrew Światowej Organizacji Zdrowia, że homoseksualizm nie jest normalnym stanem, bo norma to coś, co służy między innymi biologii – stwierdził prof. Duda.”

Co tam ród Dudów, co tam grzmiący z ambon urzędnicy Państwa Watykan. Co tam wszystkie matki, ciotki, wujowie i kuzyni, którzy nie chcą usiąść z nami przy jednym stole. Mamy przecież Słupsk, Wolne Miasto Poznań, Jaśkowiaka na Paradzie. I ciągle jesteśmy młodzi i piękni i robimy co możemy. Albo nic nie robimy, bo przecież nic nie możemy.
Mamy tę swoją rubryczkę dla dziwaków i grubasów, tam będziemy się realizować. Bez angażowania się w politykę (fuj!), bez twardych słów – „nie pozwolę się obrażać”, bez kursów KravMagi czy innego boksu tajskiego. Spokojnie, pokojowo, „non violence”. A wieczorem nalejemy sobie do kubeczków wesołych napojów, albo herbatki pachnącej cynamonem i pomarańczami i cichutko zaśpiewamy:

Twinkle, twinkle star
Rare is thy beauty
Fly high in the sky, fly,
As a diamond shine bright.

Posłuchaj gwiazdko z nieba. Już nie ma czasu. Nie wszystko załatwimy kwiatami we włosach. Nie każde słowo można puścić w niepamięć.

Więc, i tak, wiem, nie zaczyna się zdania od więc, życzę sobie, i Wam, i moim dzieciom, i wszystkim dzieciom świata – odwagi. Siły. Wytrwałości.

I pamiętajmy:  To bardzo przykra dolegliwość. Odważę się powiedzieć, wbrew Światowej Organizacji Zdrowia, że głupota nie jest normalnym stanem, bo norma to coś, co służy między innymi biologii.

 

Anna Karolina Kłys – dziennikarka, pisarka. Autorka książek „Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i ubeków”, „Niestety wszyscy się znamy” i „Tajemnica pana Cukra”.

 

Zdj. Benia Keller

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *