Skip to content

Historia szaleństwa w dobie PRL-u

foucault
Foucault w Warszawie,           R. Ryziński – Wyd. Dowody na Istnienie

Rysia pojawia się w różnych miejscach stolicy. Wpada na bankiety, przedstawienia i koncerty, bywa na premierach. W delikatnym makijażu, z etolą lub apaszką, uroczo przegięta, z godnością wraca tramwajem wieczorem na Pragę. Czasami trzyma wachlarz, innym razem parasol. Jest słynną warszawską personą. Trafiła nawet do „Homo Warszawy”, czyli przewodnika kulturalno-historycznego po mieście wydanego w 2009 roku. Rysia przywodzi mi na myśl stolicę sprzed kilkudziesięciu lat, w której za „pedalstwo” trafiało się najpierw na milicję, potem do kartoteki. „Pederastów” milicjanci traktowali jak kryminalistów. Środowisko było inwigilowane przez odpowiednie służby, setki mężczyzn padły, na przykład, ofiarą milicyjnej akcji „Hiacynt”. Wielu kolegów Rysi przeszło wówczas niezłą szkołę życia. Z ich perspektywy dzisiejsi geje mają jak w raju. Niestety Polacy, w większości homofobiczni, nadal są skłonni uważać, że „pedałów” należało i należy zwalczać. Nikomu nie przychodzi do głowy, by za doznane upokorzenia, uszczerbki na zdrowiu czy utratę pracy wypłacać jakieś odszkodowania.

Temat homoseksualistów w PRL-u z trudem przebija się do powszechnej świadomości. Kilka lat temu mieliśmy wspomnianą „Homo Warszawę” wydawnictwa Abiekt, ukazały się też świetne „Homobiografie” Krzysztofa Tomasika. Teraz kolejna atrakcja – książka Remigiusza Ryzińskiego „Foucault w Warszawie”. Ze słynnym filozofem jest jak z legendarnym potworem ze szkockiego jeziora: wielu o nim słyszało, ale (prawie) nikt go nie widział. Autor jednak nie odpuścił i przeprowadził gruntowne śledztwo. Przekopał się przez zakurzone papiery IPN-u i natrafił na ślad legendarnego Francuza. Faktów w teczkach znalazł niewiele. Wiemy, że Michel Foucault był w Warszawie w latach 1958- 1959, objął stanowisko dyrektora Ośrodka Kultury Francuskiej, mieszkał przy Chmielnej (ówczesnej Rutkowskiego), miał kilku warszawskich znajomych, poznał polskiego chłopaka, w końcu… SB zorganizowała prowokację i wyrzuciła go z Polski. Wyprawa Ryzińskiego do Paryża oraz spotkanie z Danielem Defertem, partnerem Foucault, również nie przyniosły odpowiedzi na większość pytań autora. Czy jednak naprawdę chodzi tu o wyjaśnienie wszystkich wątpliwości i dokładne zrekonstruowanie okoliczności, w których powstawała „Historia szaleństwa”? Oczywiście powiniśmy być dumni, że słynne dzieło Michel pisał właśnie nad Wisłą. Legenda miejska stała się faktem. Mam jednak wrażenie, że dla bogatego Francuza, który obracał się w dyplomatycznych kręgach, nie było wówczas bardziej „szalonego” miejsca w Europie niż polska stolica. Tutaj bez dostępu do paryskich bibliotek mógł spokojnie pisać legendarny doktorat. Wystarczyło wyjść na ulicę lub pogadać z kilkoma chłopcami, by zetknąć się w cieniu Pałacu Kultury ze swoistym szaleństwem socjalistycznej rzeczywistości. Wówczas chodziło się do zaledwie kilku knajp, w tym do legendarnej Alhambry i Kameralnej. O darkroomach nikt nie słyszał, natomiast ich rolę, podobno całkiem nieźle, spełniały krzaki w Parku Skaryszewskim lub legendarny „grzybek” na Placu Trzech Krzyży.

Książka Remigiusza Ryzińskiego to hołd dla tamtej Warszawy, nieco przewrotny, miejscami dowcipny, innym razem smutny. Wracają znane opowiesci o pikietach i pisuarach, czy podrywie żołnierzy pod Grobem Nieznanego Żołnierza. Przede wszystkim jednak to historie tych wszystkich, ktorzy spotykali się z Foucault. Hrabiny, bo znał język. Jurka, bo znał Hrabinę. Waldka, bo chciał do Francji. Mirka, bo wszędzie szedł za Stefanem i Stefana, bo lubił zabawę. Słynny filozof był w tamtym świecie miłym, ale efemerycznym zjawiskiem. Podobno lubił Polaków. Pojawił się w Warszawie jeszcze w 1982 roku w konwoju „Lekarzy bez granic”. Umarł dwa lata później na AIDS.

Remigiusz Ryziński „Foucault w Warszawie”. Wydawnictwo „Dowody na istnienie”, Warszawa 2017

 

Sergiusz Rycaj – dziennikarz, z wykształcenia historyk sztuki. Miłośnik opery i berlińskich zaułków. Mieszka w Warszawie.

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *