Skip to content

Jak mieć nieustającą przyjemność

Końcówka lat 70-tych. Dużo osób z rozległych amerykańskich prowincji przeniosło się do San Francisco i zasiedliło tzw. Castro District. Narastały konflikty, czasy okazały się niespokojne. W sobotę wielkanocną roku 1979 zebrała się grupka aktywistów przebranych za siostry zakonne. Ich celem było zwrócenie uwagi na problemy społeczne narastające w tej najsłynniejszej amerykańskiej dzielnicy gejowskiej. Tak powstał Zakon Sióstr Nieustającej Przyjemności (The Sisters of Perpetual Indulgence, SPI). W roku 1981, właśnie w San Francisco opisano pierwsze przypadki zachorowań na AIDS. SPI aktywnie włączyło się w walkę z tą chorobą. O historii i działalności zakonu Paweł Ziemba rozmawia z siostrą Marią Daphne z Berlina, która przyjechała do Poznania na zaproszenie klubu Dark Angels, aby wziąć udział w imprezie „Leather&Fetish Pride”.

 

Paweł Ziemba: We wrześniu do Berlina na konklawe zjechały się siostry z całego świata, były też siostry–założycielki. Jak wspominają początki zakonu?

Siostra Maria Daphne: Jedna z tych sióstr, Soami opowiadała dużo historii o tamtych zamierzchłych czasach. Niektóre z nich to tylko legendy, jednak inne nie. Siostry były wtedy po prostu zwykłymi aktywistami, walczącymi o wyzwolenie i emancypację gejów. To są nasze korzenie, ciągle walczymy o prawa osób LGBTQ.

W roku 1982 SPI włączyło się w program edukacyjny poświęcony AIDS. Dlaczego zakon zaangażował się w tę akcję?

Cóż, bardzo wielu gejów zmarło już w 1981 roku. A jeśli walczysz o prawa gejów, ci zaś umierają, to masz problem. Dlatego siostry stworzyły pierwszą broszurę na temat bezpiecznego seksu, napisaną prostym językiem, z pozytywnym przesłaniem – „Jak grać fair”.

Należysz do zakonu już szesnaście lat. Jak to się zaczęło w Niemczech?

Niemieckie SPI rozpoczęło swoją działalność w Heidelbergu w roku 1991. Jednak krótko po utworzeniu pierwszego klasztoru wiele sióstr przeniosło się do innych miast, takich jak Berlin czy Kolonia. Teraz mamy klasztory w Berlinie, Hamburgu, Kolonii, Oldenburgu i Monachium. Ciągle rośniemy, właśnie powstaje kilka nowych misji. Szesnaście lat temu nie byłyśmy tak dobrze zorganizowane jak dzisiaj. Pracowałyśmy bardzo ciężko nad stworzeniem struktur i siecią powiązań. Przez ten czas wiele się zmieniło, zarówno w medycynie, jak i w systemie komunikacji. Powstały przecież media społecznościowych. Tak więc, dzisiaj potrzebujemy zupełnie innego podejścia niż jeszcze kilka lat temu.

Jak działacie w Niemczech? Jakiego typu akcje podejmujecie?

Zwykle odwiedzamy bary, chodzimy na imprezy i inne wydarzenia, wchodzimy w kontakt z tłumem, próbujemy uczynić go szczęśliwym. Najważniejszym naszym zadaniem jest głoszenie powszechnej radości. Jest to kluczowy element misji Sióstr Nieustającej Przyjemności. Inne ważne zadanie to wyrugowanie stygmatyzującej winy. Mnóstwo ludzi mówi ci, że nie jesteś OK, ponieważ jesteś gejem, lesbijką, jesteś czarny, gruby, dziwaczny, czy przegięty. Siostry odpowiadają na to: nie pozwól by inni cię piętnowali, nie piętnuj innych! Bo tylko ludzie szczęśliwi i zrelaksowani są otwarci i zdolni do rozumienia złożoności świata. Organizujemy też własne wydarzenia, takie jak pikniki, wieczory wspomnieniowe czy spotkania adwentowe w naszej Ulrichs Café. Ale także różnego rodzaju ceremonie: śluby, święcenia domów, pogrzeby. Latem uczestniczymy w paradach LGBT w całych Niemczech, wspierając w ten sposób lokalnych aktywistów i organizatorów.

Zwykle w organizacjach LGBTQ jest duża rotacja. Ludzie dołączają do nich, żeby po roku, czasami dwóch latach, odejść. Z waszym zakonem jest inaczej. Co sprawia, że ludzie zostają z wami na dłużej?

Szczerze mówiąc, niektórzy zostają, inni nie. Jednak, masz rację – gdy przywdziewasz czarny welon, to jakbyś złożył śluby. Myślę, że bycie Siostrą Nieustającej Przyjemności różni się od bycia aktywistą. Jest to rodzaj powołania.

Obecnie grupą, w której ciągle rośnie liczba zakażeń HIV, są mężczyźni mający seks z mężczyznami. Jakiego rodzaju profilaktykę propagujecie?

Staramy się, przede wszystkim, podnosić świadomość na temat HIV oraz innych chorób przenoszonych drogą płciową. Zawsze mamy przy sobie koszyk z lubrykantami i prezerwatywami. Zbieramy także do puszek datki na pomoc dla osób z HIV i AIDS. Staramy się również intensywnie walczyć ze stygmatyzacją osób zarażonych HIV. Bardzo ważne jest też zachęcanie ludzi do badań. Im wcześniej infekcja zostanie wykryta, tym wcześniej możesz otrzymać właściwe leki. Jeśli poziom wiremii spadnie poniżej poziomu wykrywalności, przestajesz już zakażać. Używanie prezerwatyw to nie jedyny sposób na bezpieczny seks.

Gdzie was można spotkać w Niemczech?

Siostry można spotkać wszędzie. W barach, klubach, na przyjęciach, paradach, na własnych wydarzeniach, w kościołach, na akcjach związanych z AIDS, na spotkaniach fetyszowych, skórzanych, a nawet po prostu na ulicy. Jesteśmy wszędzie tam, gdzie nam tylko pozwolą być.
Polskie filie zakonu powstały w roku 2014 w Poznaniu i w maju 2016 roku w Krakowie. Poznański klasztor utworzyła siostra Bernadetta, jednak została oskarżona z art. 196 kk – o obrazę uczuć religijnych – i zaprzestała działalności. Obecnie trwają działania zmierzające do reaktywacji klasztoru poznańskiego. Krakowski liczy cztery siostry.

 

Paweł Ziemba – Informatyk-programista, lider projektów IT, instruktor żeglarstwa, meteorolog, a obecnie głównie coach. „Jestem gejem pracującym, żadnej pracy się nie boję”.

 

Zdj. Archiwum Autora – Siostry i nowicjuszki na spotkaniu w Berlinie. Siostra Maria Daphne siedzi z mikrofonem.

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *