Skip to content

Niewiara i tęcza

Wiele razy spotykałam się z lesbijkami i gejami, którzy uwielbiają Kościół katolicki i zawsze go bronią, mimo że sami nie są przez niego akceptowani. Dziwi mnie to, bo ja nie lubię być upokarzana, ale jeśli komuś bycie postrzeganym jako osoba pozostająca permanentnie w stanie ciężkiego grzechu nie przeszkadza, to jest jego prywatna sprawa. Jeśli liczy na to, że wiele lat po jego/jej śmierci Kościół zmieni zdanie, OK, niech liczy. Jeśli chce sobie wyszukiwać spowiednika, który nie wyśle go na terapię, w porządku. Wprawdzie nie wiem, jak można czuć się w takich warunkach częścią wspólnoty, jak czuć, że ma się w tej wspólnocie równe prawa, ale załóżmy, że brakuje mi wyobraźni.

Fascynuje mnie inny aspekt tej sprawy. Fascynuje mnie, co i jak czują lesbijki i geje, marzący o tym, by Kościół ich wreszcie zaakceptował, kiedy czytają, co ten Kościół ma na sumieniu. Nie będę już wracać do inkwizycji, popierania niewolnictwa, pomocy hitlerowcom, podsycania wiary w mordowanie chrześcijańskich noworodków na macę. Mimo że to ostatnie przekonanie chyba do końca nie sczezło, można zaryzykować twierdzenie, iż są to rzeczy należące do przeszłości. Ale są też sprawy bardziej aktualne. Chodzi mi głównie o pedofilię, chociaż siostra Bernadetta ze swoim znęcaniem się i zachęcaniem do gwałtów, nie oddaje łatwo pola, a Jacek Międlar quasi-nazistowskimi przemówieniami też wysoko postawił poprzeczkę.

Mamy zatem wspólnotę ludzi, którzy wierzą w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa; może nie wszyscy akceptują się nawzajem, może błądzą i grzeszą, ale stanowią jedność – od papieża do świeckich, tak?

I nagle, kiedy pojawia się taki ksiądz Roman gwałcący trzynastolatkę, Kościół już nie jest jednością i wspólnotą. Ksiądz jest po prostu grzesznikiem, który ponosi wyłącznie jednostkową odpowiedzialność, zagubionym człowiekiem, który na dobrą sprawę księdzem stał się przez jakiś cudaczny przypadek. Nikt niczego nie widział, a jeśli widział, to nie podejrzewał, bo przecież nie można człowieka pochopnie sądzić i kiedy wsadza rękę w majtki dziecka, to pewnie robi to w całkowicie niewinnym celu. Nikt nie przypuszczał i nie osądzał, osądzać to można parę lesbijek czy gejów, jak się trzymają za ręce, bo wtedy grzech bije po oczach.

Nikt niczego nie zrobił. No, może czasami skażą księdza na straszną karę, to jest, przeniosą go do biedniejszej parafii albo zadbają o to, żeby odprawiał msze nie w kościele tylko w kaplicy, bo gdzieżby w umyśle biskupa pojawiła się myśl, że sednem sprawy jest tu nie wielkość pomieszczenia lecz świętokradztwo, jakim jest odprawianie mszy przez gwałciciela dziecka.

Ale czy można z tego powodu nie pójść na mszę odprawianą przez innego, uczciwego księdza? Przecież on jest prawdziwym księdzem, nigdy nic złego nie zrobił. I nawet porozmawia o Jezusie z lesbijką czy gejem. Można. Tak samo można iść się leczyć do szpitala, w którym uśmiercają pacjentów. Że nie ten lekarz? Ale jego kolega z oddziału, który podawał chorym, powiedzmy, pavulon. Niewinny ksiądz też jest częścią instytucji, która zaprzecza wszystkim słowom Jezusa o miłości, wybaczaniu, nieosądzaniu i niepotępianiu. Na jej czele stoi papież, który wbrew bzdurnym zachwytom, nie był, nie jest i nie będzie nigdy lewicowy. Ani nie dopuści antykoncepcji, ani nie nazwie homoseksualizmu normalnym, ani nie zrozumie, o co chodzi z aborcją, ani nie wbiegnie z biczem do świątyń i nie wygoni z nich pedofili. To miło, że jest bardziej uprzejmy od księdza Oko, ale to różnica w manierach, nie w strukturze.

I ten sam niewinny ksiądz za skarby świata nie oskarży Kościoła o grzech zaniechania. Nie powie, że całą troskę należną ofiarom przelewa na sprawców. I oczywiście nie powie też, że do takiego Kościoła to on nie chce należeć. A milczenie nie jest moralnie obojętne. W tych okolicznościach staje się przyzwoleniem na cudze cierpienie. Przy okazji podrzucam znany cytat, który niezwykle łatwo niektórzy wypierają z pamięci: Zaprawdę powiadam wam, wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili. Ale kto by tam myślał, że, bijąc czy gwałcąc dziecko, bije i gwałci Jezusa.

Księża twierdzą, że nie można wybierać sobie z Biblii dogodnych fragmentów, a odrzucać te, które budzą w człowieku sprzeciw. Czy więc konsekwencja nie nakazuje, aby nie wybierać sobie z Kościoła poszczególnych księży, lecz akceptować całość, czyli także jego część pedofilską, sadystyczną, ksenofobiczną, homofobiczną i mizoginistyczną?

Puenta? Niezwykle jestem ciekawa, po co wierzące osoby LGBT starają się uzyskać wiarygodność w oczach instytucji, która sama tę wiarygodność coraz bardziej traci.

Ewa Schilling – mieszka w Olsztynie. Z zawodu jest inżynierem ochrony środowiska. Wydała cztery książki: „Lustro”, „Akacja”, „Głupiec”, „Codzienność”.

Zdj. Karl Fredrickson, lic. Unsplash

13 Komentarzy

  1. Asia Asia

    Może nawet osoby LGBT po prostu wierzą w Boga? Moim zdaniem chcą rozwijać się w wierze i znaleźć równowagę w swoim życiu duchowym. Nie ma w tym nic złego, ani nic niegodnego.
    Ksiądz pedofil to wciąż ksiądz. Wciąż może udzielić sakramentu.

    • Aaaa Aaaa

      Jak można się rozwijać “w wierze”, w instytucji, która swoją wielkość zawdzięcza mordowaniu milionów przeciwników, czy też “innowierców”, a teraz bredzi coś o miłości i miłosierdziu? Przecież to jedna wielka hipokryzja. Otoczka dla różnego rodzaju skurczybyków, którzy, gdy tylko nagrzeszą, biegną do księdza po odpuszczenie grzechów dzięki wyklepaniu kilku zdrowasiek. To nazywasz rozwijanie się w wierze? Lepiej by ci wszyscy zrobili, gdyby poczytali biblijne absurdy i jakim to “kochającym” był ich Jahwe w trzech osobach.

    • Ewa Schilling Ewa Schilling

      Już to napisałam ale na wszelki wypadek powtórzę: nie kwestionuję sensu czyjejś indywidualnej wiary tylko chęć pozostawania częścią instytucji nie dość, że uważającej oficjalnie homoseksualizm za grzech ( nie liczą się “przyjazne” wypowiedzi pojedynczych osób) to jeszcze kompromitującej się skandalicznym pobłażaniem dla osób duchownych gwałcących, że tak powiem, wszelkie prawa boskie i ludzkie. Sakrament od pedofila? A czemu nie od seryjnego mordercy? Obaj tak samo godni. Jeśli komuś to nie robi różnicy to mogę się tylko –
      zasmucić.

    • Damian Damian

      A Ty Asia pieprzysz jak potłuczona. Bagatelizowanie pedofilii? Gdzie ty masz rozum? A do tego tekst nie traktuje o “wierze w Boga” a, o byciu katolikiem i osobą LGBT. Bo te dwie rzeczy są nie do pogodzenia. Chociaż to akurat cecha większości katolików, że są hipoktytami i moralnymi relatywistami.

    • Piotr Piotr

      ,,Ksiądz pedofil to wciąż ksiądz. Wciąż może udzielić sakramentu.” – zabiłaś mnie tym hasłem!

  2. Dawid Dawid

    Na litość boską – takiego bubla, o ile pamiętam, tu jeszcze nie było. Można odnieść wrażenie, że autorka w tekście rozprawia się z własnymi wątpliwościami lub z czymś, do czego mogłaby dojść rozmawiając z osobami wierzącymi, nie tylko lgbt. Może próbuje wytłumaczyć sobie zasadność ateizmu. Może zastanawia się czym jest wiara? Szkoda że w tym wszystkim pozwala sobie na ocenę stosunku do Kościoła wierzących osób lgbt.
    Dorzucam karnego jeża dla TP za publikację podobnego teksu. Marnie

    • Damian Damian

      Jeżeli ktoś Ci pluje w twarz a Ty udajesz, że pada deszcz to oznacza że masz duży problem albo jesteś masochistą! To że ktoś jest katolikiem to czysty przypadek. W przeciwieństwie do bycia gejem/lesbijką, katolikiem nikt się nie rodzi.

  3. xyz xyz

    doskonaly artykul. Zgadzam sie w 100. Dlatego juz dawno dokanlem apostazji.

  4. Paweł Paweł

    Czytam, czytam, ale sensu znaleźć nie mogę. Widzę chaos. Autorka pisze o jak osoba z zewnątrz, pisze o swoich fantazjach na temat wierzących lgbt. Ciekaw jestem czy w ogóle zapytała się konkretnych lgbt dlaczego nie odwracają się od kościoła? To jest tekst napisany pod założoną tezę, bez zastanowienia się nad samą argumentacją. Przecież te argumenty można tak samo zastosować np. wobec wspólnoty Polaków. Mam porzucać polskość, ponieważ wśród Polaków są i pedofile, i złodzieje, i oszuści, a nawet i mordercy? Miast klarować innym jacy są niekumaci lepiej jest z nimi porozmawiać. Zaś odpowiedź na postawione pytanie jest nadzwyczaj prosta. My nie wierzymy w kościół, my wierzymy w coś znacznie większego niż kościół. Ten jest wyłącznie konstrukcją doczesną ze swoimi i jasnymi i ciemnymi stronami. Te ciemne, a nawet czarne strony nas nie zniechęcają. Nie jesteśmy pasywnymi biorcami, my jesteśmy dysydentami. Wiemy, że na nas spoczywa obowiązek współkształtowania kościoła, tak dla nas jak i dla innych. I naprawdę, nie przeraża nas fakt, że osobiście może nam się to udać średnio, a ktoś tam będzie chciał nam wejść w drogę. Zrobimy swoje.

  5. Tom Tom

    “No, może czasami skażą księdza na straszną karę,(…)”
    To kara jest zakaźna? Ciekawe.

    • lemur lemur

      przykro mi Cię rozczarować Tom, ale skazać w liczbie mnogiej, w drugiej osobie, pisze się właśnie przez ż.

  6. Ewa Schilling Ewa Schilling

    Chciałam wyjaśnić dwie rzeczy. Po pierwsze, nie odnosiłam się w tym tekście do kwestii czyjejś indywidualnej wiary. Nic mi do tego. Czy ktoś jest osobą LGBT czy nie, może wierzyć w co chce i nie będę się wtrącać. Interesuje mnie Kościół jako instytucja, uwikłana w politykę i kłamstwa.
    Po drugie świeccy w Kościele a już zwłaszcza świeccy spod znaku LGBT nie mają żadnego wpływu na kształt Kościoła. Zmienię zdanie dopiero kiedy zostaną kardynałami.

  7. G. G.

    LGBT kardynałami? Bardzo proszę przykład współczesny :))
    Keith kard. O’Brien emerytowany metropolita St Andrews i Edynburga.
    Od Soboru Watykańskiego II kardynałem może zostać tylko prezbiter, a więc duchowny, a nie świecki. Zatem sorry postulat nie do spełnienia w ramach obowiązującego prawa kanonicznego :)).
    Sprawa jest dużo bardziej skomplikowana: KK jest współtworzony od stuleci przez osoby homoseksualne i wielu z nich było i jest kapłanami, piastowało wysokie funkcje i godności, a nawet trafiało na ołtarze – patrz papież Paweł VI (błogosławiony za sprawą trzech papieży JPII, BXVI i F).
    Sprawa jest dużo bardziej złożona, drążcie temat głębiej. Ale super, że dajecie zaczyn dyskusji na tak zdawałoby się oczywisty w Polsce temat, który także jest tabu.
    (Poza tym jeśli w Poznaniu dyskutuje się o homoseksualizmie i KK to prawdziwym foux pas jest nie wspomnieć o pierwszej damie z Ostrowa Tumskiego abp. Paetzu: jeszcze by się biedaczek obraził)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *