Skip to content

O dziewczynie, która nie umiała żyć

Sprawa Olgi Hepnarovej, która 10 lipca 1973 celowo wjechała samochodem ciężarowym w grupę ludzi na przystanku autobusowym i spowodowała śmierć 8 osób, do dzisiaj dzieli czeskie społeczeństwo. Jedni widzą w dziewczynie psychopatkę, inni nieszczęśliwą osobę z zaburzeniami psychicznymi, bezskutecznie poszukującą pomocy. Ona sama uważała siebie przede wszystkim za ofiarę ludzkiej nienawiści, dlatego więc postanowiła wreszcie odpłacić za wyrządzone jej krzywdy. O swoich motywacjach mówiła zresztą wprost w trakcie procesu, niezwykłego o tyle, że oskarżona w ogóle nie żałowała popełnionej zbrodni i głośno domagała się kary śmierci. Sąd spełnił ostatecznie jej życzenie i 12 marca 1975 roku jako ostatnia kobieta w Czechosłowacji została powieszona. Wchodzący właśnie na ekrany kin polsko-czeski film „Ja, Olga Hepnarová” jest próbą przybliżenia tej niejednoznacznej postaci.

olgaSekwencja po sekwencji obserwujemy więc zdarzenia, które doprowadziły do feralnego wtorku: początek problemów w okresie dojrzewania, zwieńczonym próbą samobójczą i pobytem w szpitalu psychiatrycznym, który zamiast pomóc, tylko pogorszył sprawę; po powrocie szybka wyprowadzka z domu i kolejne nieudane próby uporządkowania własnego życia. Zmagania Olgi z codziennością przypominają błędne koło: gdziekolwiek się pojawiała, wzbudzała niechęć otoczenia, często sama do niej zresztą prowokując swoimi niekonwencjonalnymi zachowaniami, jak gdyby za wszelką cenę chciała być przeciwko światu. Nie odpowiadała na pozdrowienia sąsiadów, zjeżdżała autem służbowym po schodach, a papierosy strzepywała na podłogę, mimo że w pokoju miała pełno popielniczek. Również jej życie seksualne odbiegało od powszechnie uznawanych wzorców – pociągały ją kobiety, jednak jej zamknięta i skryta natura nie pozwalała ani na stworzenie normalnego związku, ani nawet na znalezienie sobie przyjaciół. Niechęć do zasad i upór prowadziły z kolei do problemów z utrzymaniem pracy, choć inteligencji Oldze nie brakowało. Demonstracyjnie dążyła do niezależności i odrzucała wszelkie przejawy sympatii, jednocześnie desperacko poszukując zrozumienia i pokrewnej duszy. A ponieważ ich nie znalazła, w samotności pielęgnowała poczucie odrzucenia, aż wreszcie przekształciło się ono w nienawiść tak silną, że musiała znaleźć ujście w akcie agresji.

Ten skomplikowany portret Hepnarovej zostaje stworzony na ekranie przy użyciu zaskakująco oszczędnych środków: sceny następują po sobie bez żadnego wprowadzenia czy słowa komentarza, tak, że często nawet nie wiemy, kim właściwie są pojawiający się bohaterowie. Widz nieobeznany z biografią Olgi może mieć więc problemy z odnalezieniem się w tej mozaice różnych wątków, co w przypadku filmu biograficznego stanowi poważną wadę. Z drugiej strony, trzeba przyznać, że surowa forma filmu współgra z osobowością protagonistki – osoby emocjonalnie wycofanej, która cały świat postrzegała jako „materię nieożywioną”. Ze względu na to, że inne postaci zdają się w tej rzeczywistości jedynie pozbawionymi własnej historii rekwizytami, cały ciężar spada na barki odtwórczyni głównej roli, Michaliny Olszańskiej, która mimo młodego wieku stanęła na wysokości zadania. Jej Hepnarová ma w sobie tę specyficzną kruchość, na którą zwracało uwagę wielu świadków, nie mogących uwierzyć, że taka ładna, drobna dziewczyna zdolna była do tak straszliwej zbrodni. Jedynie jej spojrzenie – niechętne lub wręcz nienawistne, często przypominające spojrzenie zranionego zwierzęcia – i zgarbiona postura wskazują na to, co dzieje się w jej zagmatwanym wnętrzu.

olga7Mimo wszystko, film Weinreba i Kazdy zbyt często przypomina suche streszczenie faktów, brakuje mu napięcia i emocjonalnej głębi. Ponieważ nigdy nie wychodzimy poza prywatny świat Hepnarovej, jej oskarżenia pod adresem społeczeństwa wydadzą się widzowi wydumane i puste, raczej nie skłonią go do refleksji nad sytuacją osób wykluczonych i odrzuconych. Ci, u których „Ja, Olga Hepnarová” pozostawi niedosyt, powinni natomiast sięgnąć po książkę Romana Cílka pod tym samym tytułem, wydaną przez wydawnictwo Afera w minionym roku. Oprócz krótkiego zarysu politycznego kontekstu tej sprawy, znajdziemy tam obszerne fragmenty zeznań biegłych psychiatrów, rozmowy z bliskimi (jeśli w tym przypadku można w ogóle mówić o „bliskich”), a także listy i przemyślenia samej Olgi, z których wyłania się znacznie pełniejszy obraz jej psychiki i życia osobistego. Autor, choć nie brakuje mu empatii i unika pochopnych osądów, potrafi spojrzeć na swą bohaterkę krytycznie i zastanowić się, co ostatecznie przypieczętowało los Hepnarovej: jej własna ułomna natura, choroba psychiczna, okrucieństwo i obojętność społeczeństwa czy może wszystko na raz. Bo choć historia niesławnej bohaterki znalazła już przed czterdziestoma laty swój tragiczny finał, odpowiedź na pytanie, co skłania osamotnioną jednostkę do zbrodni, wydaje się w dzisiejszych czasach istotna jak nigdy dotąd.

„Ja, Olga Hepnarová”, reż. Petr Kazda, Tomás Weinreb. Czechy-Polska-Słowacja-Francja 2016. Dystrybucja Żółty Szalik. Czas 105’

Roman Cílek: „Ja, Olga Hepnarová”. Przekład: Julia Różewicz. Wydawnictwo Afera. Wrocław 2016

 

Hanna Jaśkiewicz – ukończyła japonistykę w Berlinie, od niedawna mieszka i studiuje w Poznaniu. Interesuje się literaturą piękną, polityką oraz poznawaniem nowych języków i kultur, w których zawsze stara się odnaleźć pierwiastek LGBTQ. Uwielbia koty.

 

Zdj. materiały dystrybutora – Żółty Szalik.

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *