Skip to content

Z podniesioną głową wśród wilków

Wydaje się, że życie Léo, głównego bohatera najnowszego filmu francuskiego reżysera Alaina Guiraudie, „W pionie”, utknęło w martwym punkcie: brakuje mu pomysłów na nowe scenariusze i tylko dzięki kolejnym obietnicom bez pokrycia udaje mu się wyłudzać pieniądze od producentów filmowych. Zniechęcony wyrusza więc na południe Francji, by szukać inspiracji pośród zielonych pagórków, gdzie więcej jest owiec niż ludzi. Zamiast tego wdaje się jednak w romans z niezadowoloną z wiejskiego życia Marie, a jego niełatwa sytuacja jeszcze się komplikuje, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Im bardziej bohater stara się uciec od ciążących nad nim zobowiązań, tym głębiej pakuje się w kolejne kłopoty i niejednoznaczne relacje. Choć już w jednej z pierwszych scen Léo wyznaje spotkanej przypadkiem pasterce, że chciałby kiedyś zobaczyć wilka, zanim z podniesioną głową stanie naprzeciw swego nemesis, będzie musiał na nowo zdefiniować siebie jako mężczyznę, artystę, a także i ojca.

Sama historia niesie ze sobą banalny wręcz przekaz o konieczności brania odpowiedzialności za własne życie i mierzenie się ze swoimi lękami. Najciekawszym elementem filmu jest swoisty mikrokosmos, w którym rozgrywają się rodzinne i zawodowe dramaty protagonisty. Świat, do którego zaprasza nas Guiraudie, zdaje się istnieć poza prawami logiki i czasu, co reżyser wykorzystuje, by dać upust swoim najbardziej szalonym pomysłom i czarnemu poczuciu humoru. Akcja rozgrywa się między kilkoma miejscami, pomiędzy którymi krąży zagubiony bohater, podróżujący zresztą wbrew tytułowi znacznie częściej w poziomie niż w pionie. Również mieszkańców tego świata można określić jako nietuzinkowych: mamy tu matkę bez mrugnięcia oka porzucającą swoje nowonarodzone dziecko (na zarzuty Léo odpowiada prowokująco i trafnie, że ojcowie wciąż odchodzą od rodzin i nic wielkiego się z tego powodu nie dzieje), jej zafascynowanego głównym bohaterem ojca, tajemniczą terapeutkę z leśnej chatki czy umierającego przy dźwiękach progresywnego rocka starca, którym opiekuje się młody i przystojny utrzymanek. Choć początkowo zdają się oni niemal przypisani do konkretnych ról i lokacji, z czasem granice te zaczynają się zacierać, a bohaterowie nierzadko zamieniają się miejscami i tożsamościami. Zresztą w tej absurdalnej rzeczywistości każdy może stać się każdym i nawet seksualność chodzi tutaj własnymi ścieżkami – nieograniczone przez tabu pożądanie wybucha bez względu na płeć, wiek czy sytuację. Jest w tym queerowym szaleństwie również coś z pierwotnej bliskości natury, nieskrępowanej, lecz okrutnej, gdzie tuż obok życia zawsze może czaić się śmierć, niczym w groteskowej scenie, podczas której Léo na oczach własnego dziecka uprawia seks z umierającym starszym mężczyzną.

Ostatecznie „W pionie” jest filmem równie intrygującym, co trudnym do jednoznacznej oceny. Nie bez przyczyny został okrzyknięty najbardziej kontrowersyjnym tytułem zeszłorocznego festiwalu w Cannes. Ci, którym perwersyjna wyobraźnia reżysera przypadnie do gustu, z pewnością chętnie pobawią się w głębszą interpretację pojawiających się tropów i symboli, inni z kolei mogą poczuć się zniesmaczeni czy wręcz oburzeni jego bezkompromisowym naturalizmem. Jednak przy odrobinie dystansu nie tylko amatorzy francuskiego kina artystycznego całkiem dobrze będą się bawić na tej nieco zwariowanej opowieści o niespodziewanych skutkach, do jakich prowadzić może kryzys twórczy.

W pionie (Rester vertical). Reż. Alain Guiraudie. Francja 2016. Dystrybucja Stowarzyszenie Nowe Horyzonty. Czas 98 min

 

Hanna Jaśkiewicz – ukończyła japonistykę w Berlinie, od niedawna mieszka i studiuje w Poznaniu. Interesuje się literaturą piękną, polityką oraz poznawaniem nowych języków i kultur, w których zawsze stara się odnaleźć pierwiastek LGBTQ. Uwielbia koty. 

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *