Skip to content

Tęczowe pyry i jak je znaleźć

Jak „tęczowi” miewają się w poznańskich szkołach średnich? Zapytałem o to kilka osób uczęszczających do liceów bądź techników. Każdej z nich zadałem takie same pytania.

 

Safo - zdj. prywatne archiwum
Safo – zdj. prywatne archiwum

SAFO

Mam na imię Natalia, jednak częściej wołają na mnie Safo. Skończyłam Liceum Plastyczne im. Piotra Potworowskiego w Poznaniu. W rodzinie moja orientacja nigdy nie była problemem.

Krystian Hubert Sokołowski: W jaki sposób wyoutowałaś się przed ludźmi z klasy?

Nie było to wielkie wydarzenie, nie planowałam tego. Spędzałam czas z koleżankami z klasy po lekcjach w parku i rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Między innymi, o tym, który chłopak im się podoba. Wtedy powiedziałam, że podoba mi się jedna dziewczyna. Była w naszej klasie, ale w innej grupie. I tyle. Dziewczyny tylko zapytały, by potwierdzić, czy jestem lesbijką – odpowiedziałam, że tak i na tym się skończyło. Rozmowa potoczyła się dalej, one mówiły o chłopcach, a ja o tej dziewczynie.

Czy to wyznanie pociągnęło za sobą jakieś nieprzyjemności w szkole?

Zasadniczo nie, ale czasem podczas mocniej nakrapianych imprez niektóre dziewczyny bały się, że teraz będę chciała je uwieść i się z nimi przespać. W pewnym sensie mnie to bawiło. Po tylu latach w jednej klasie powinny były znać mnie na tyle, żeby wiedzieć, że jestem straszną monogamistką. Jedyną osobą, którą byłam wtedy zainteresowana „w ten sposób”, była przez cały czas ta jedna dziewczyna, o której im wcześniej powiedziałam.

Czy o Twojej orientacji oprócz uczniów wiedzieli też nauczyciele?

Tak, oczywiście. (śmiech) Trudno, żeby nie wiedzieli. Mam w sobie, a raczej miałam, dużą potrzebę mówienia od razu, że wolę dziewczyny – chciałam, żeby ludzie dostrzegali prawdziwą mnie, a nie domyślali się, o co mi chodzi. Miałam cudownych nauczycieli, którzy dużo ze mną rozmawiali, gdy byłam smutna i przygnębiona, więc wiedzieli co i jak. Poza tym, w swoich projektach, na zajęciach z reklamy wizualnej, nie raz robiłam prace na temat LGBT. Stworzyłam między innymi serię plakatów, mówiących o traktowaniu osób LGBT+ w szkole, przez Kościół, w rodzinie, w Internecie. Każdy plakat odnosił się do któregoś z tych tematów.

Zaangażowałaś się w tęczową działalność po wyjściu z szafy?

Trochę mi wstyd, bo poza stawaniem w obronie osób LGBT+ na forum klasy, nie uczestniczyłam nigdy w niczym większym. Gdy rozmawialiśmy w szkole o wychowywaniu dzieci przez pary jednopłciowe, zabierałam głos, żeby powiedzieć, co o tym myślę. No i jak wspomniałam wcześniej robiłam projekty, plakaty. Na koniec liceum stworzyłam projekt o homofobii w społeczeństwie oraz w religii. Jednak zawsze chciałam brać udział w jakieś grupie wsparcia czy czymkolwiek związanym z tęczą, ale niestety nie zebrałam w sobie jeszcze wystarczająco dużo tęczowej energii.

 

LAURA

Mieszkam na Ratajach. Jestem w drugiej klasie liceum o profilu dwujęzycznym. Interesuję się kulturę koreańską – od języka, przez historię, po kuchnię i muzykę. Jestem wyoutowana przed znajomymi, mamą i babcią.

W jaki sposób wyoutowałaś się przed ludźmi z klasy?

Miałam to szczęście, że obracałam się w grupie koleżanek, w której dziewczyny otwarcie mówiły, że nie są heteroseksualne. Mnie jednak zajęło to więcej czasu, niż im. Głównym czynnikiem, który zapoczątkował moje wyjście z szafy, była zwykła chęć wygadania się. Pojawiła się frustracja, że jestem sama z moimi sprawami sercowymi, a wiedziałam, że akurat moim koleżankom mogę zaufać. Nie było łatwo o tym mówić, ale one zareagowały entuzjastycznie. Dodawały mi odwagi. Moja dziewczyna chodzi ze mną do klasy, już na etapie przyjaźni byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Ludzie różnie do tego podchodzili. Niektórzy, bliżsi, pytali wprost. Musiały jednak minąć miesiące, zanim odpowiedziałam. Przyjęli to bardzo ciepło i kibicowali nam. Nie byłyśmy same. Znajomi z klasy widzieli, że to wykracza poza ramy zwykłej przyjaźni. Nie komentowali tego. Po siedmiu miesiącach związku stwierdziłam, że nie ma sensu robić z tego dłużej tajemnicy, która tylko rodziła między mną, a dziewczyną niepotrzebne kłótnie. Wyszłyśmy z założenia, że będziemy to traktować jak związek heteroseksualny. Przestałyśmy ukrywać naszą relację. Dzisiaj, po półtora roku, cała klasa już wie. Większość stoi za nami murem, rozmawia normalnie, traktuje jak każdą inną parę, a ponieważ jest wśród nas wiele osób biseksualnych, to wszyscy potrafimy też spojrzeć na sprawę z dużym dystansem i pożartować.

Czy to wyznanie pociągnęło za sobą jakieś nieprzyjemności w szkole?

W szkole się nie ukrywamy, chociaż obie jesteśmy raczej mało wylewne w uczuciach. (śmiech) Oczywiście, słyszymy plotki, które czasem do nas docierają. Że jak tak można, że to nienormalne, że mamy za mało problemów, że to chwilowy skok hormonów. Nikt nigdy nie miał odwagi, by powiedzieć nam to w twarz. Teraz nie obchodzą nas już komentarze. Jeżeli ludzie chcą żyć w swoim zamkniętym i ograniczonym świecie – nie będę im zakazywać. Możemy jednak pokazać im, że się nie wstydzimy i że jesteśmy parą jak każda inna. Chcemy udowadniać, że nie warto ukrywać, jakim jest się naprawdę.

Czy o Twojej orientacji oprócz uczniów wiedzą też nauczyciele?

Niektórzy nauczyciele prawdopodobnie się domyślają. Spotkałyśmy się tylko raz z czymś, co nas zniesmaczyło. Nasza nauczycielka matematyki, która nie darzy żadnej z nas sympatią, zobaczyła jak przytulamy się na korytarzu. Kiedy tego samego dnia, na jednej z lekcji, weszłyśmy do sali, kobieta wygłosiła komentarz brzmiący mniej więcej: A z jakiej to okazji tak czule się przytulałyście? Mimo że klasa wie, było to dość kompromitujące i żenujące. Odpowiedziałam jednak ironicznym tonem, że po prostu ze stresu przed sprawdzianem. Skończyło się na kiwnięciu głową, a do tematu nigdy więcej nie wróciła. Jak na razie, nie było innych przykrych sytuacji.

Zaangażowałaś się w tęczową działalność po wyjściu z szafy?

Od dawna było we mnie przekonanie, że należy walczyć o prawa osób LGBT – jeszcze zanim oswoiłam się z myślą o byciu osobą nieheteroseksualną. Stawałam w ich obronie w dyskusjach i przepychankach z rodzicami. Zwyczajnie gdzieś w mojej świadomości istniała chęć obrony przed krzywdą, która często dotyka tęczowych ludzi. Jak na razie, nie wyszłam w swej działalności poza moje najbliższe otoczenie.

 

PAULINA

Mieszkam na Starołęce. Właśnie kończę technikum weterynaryjne. Jestem psychofanką różnego rodzaju ras bydła z całego świata. Na razie nie wyoutowana przed rodzicami i najbliższymi przyjaciółmi.

W jaki sposób wyoutowałaś się przed ludźmi z klasy?

Stopniowo. Zaczęło się w połowie pierwszej klasy. To jest dość zabawna historia, bo ja to jestem klasowy kujon i pupilek większości nauczycieli. Wracaliśmy z prosektorium, gdyż uczęszczamy do technikum weterynaryjnego, było około dwudziestej, raczej luźna atmosfera. Jedziemy autobusem i jedna z dziewczyn zadała mi pytanie, pół żartem, pół serio: Paulina a ty to chcesz iść do klasztoru czy mieć męża? Ja nie zastanawiając się, odpowiedziałam, że do klasztoru na pewno nie pójdę. Koleżanka drążyła temat dalej: Czyli męża? W tym momencie skrzywiłam się, jakbym zjadła kilo cytryny i stwierdziłam, że nie interesują mnie mężczyźni. Po radosnym gwarze pozostało tylko wspomnienie, a wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie. Czyli wolisz dziewczyny? – z niekrytym niedowierzaniem spytała mnie inna koleżanka i dostała szybką twierdzącą odpowiedź. Chwilę to przetrawili, po czym stwierdzili, że w życiu by się nie domyślili. Na co ja stwierdziłam, że z transparentem chodzić nie będę. To był mój pierwszy coming out przed kimkolwiek. Kolejne pojawiały się gdzieś w trakcie rozmów towarzyskich albo gdy ludzie robili to za mnie.

Czy to wyznanie pociągnęło za sobą jakieś nieprzyjemności w szkole?

Żadnych. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby ktoś powiedział coś złego na ten temat. Wręcz przeciwnie, od tego czasu w mojej obecności innych osób LGBT się nie obraża, a przynajmniej nie za to, że są nieheteronormatywne.

Czy o Twojej orientacji oprócz uczniów wiedzą też nauczyciele?

Tak, ale nie wszyscy. Wyoutowanie się przed nauczycielem to zupełnie inny poziom niż przed znajomymi z klasy. Na pewno tego nie ukrywam. Ale zanim podejmuję się takiego kroku, długo badam teren i jeśli dostrzegam jakiekolwiek oznaki, że jest to temat drażliwy to odpuszczam. Wie pięć nauczycielek na całą szkołę, a przyznawanie się przed nimi to był jeden z najbardziej stresujących momentów, jaki w tej szkole przeżyłam. Chociaż ogólnie tego nie żałuję, to nie wiem, czy znalazłabym w sobie siłę, żeby zrobić to jeszcze raz. Nigdy też nie planowałam dokonywać coming outu przed którąkolwiek. Po prostu jedna z nauczycielek podsłuchała moją rozmowę z koleżanką, gdy mówiłam, że kiedyś wybuduje dom z moją przyszłą żoną. Potem pani wzięła mnie na stronę i trochę powypytywała.

Zaangażowałaś się w tęczową działalność po wyjściu z szafy?

Czasami zdarza mi się brać udział w dyskusjach grupy Stonewall, które uwielbiam. Byłam na Marszu Równości w zeszłym roku. Ostatnio dzięki grupie Stonewall mogłam taniej iść do Teatru Polskiego na spektakl. Myślałam, czy nie dołączyć do grupy wsparcia „Hangar” dla młodzieży, organizowanej przez Grupę Stonewall, ale nie wyoutowałam się przed rodzicami i ciężko by mi było zatuszować tak częste wyjścia z domu na miasto.

 

Kuba - zdj. prywatne archiwum
Kuba – zdj. prywatne archiwum

KUBA

Chodzę do czwartej klasy technikum o profilu „obsługa turystyczna” – na Marszałkowskiej. Pochodzę z lubuskiego, ale od trzech lat mieszkam w Poznaniu, na Grunwaldzie . Teraz swoje życie poświęcam turystyce i grom MOBA, w które wciągnął mnie narzeczony. Niestety, jeszcze nie jestem wyoutowany przed rodziną, ale na pewno kiedyś przyjdzie na to czas.

W jaki sposób wyoutowałeś się przed ludźmi z klasy?

Najpierw zacząłem od mojej przyjaciółki. Byliśmy naprawdę zżyci, więc stwierdziłem, że fajnie by było, gdybym mógł przy niej być w stu procentach sobą. W pierwszej klasie liceum, zaraz po feriach, które spędziłem u mojego chłopaka, podszedłem do niej i zapytałem, czy nie chciałaby zobaczyć zdjęć, które zrobiłem w trakcie przerwy zimowej. Na jednym z nich był mój chłopak i powiedziałem, kim dla mnie jest. Rok później wydarzył się pewien incydent, sprzeczka koleżeńska w związku z niezaproszeniem jednej znajomej na moją osiemnastkę. I przez tę sprzeczkę musiałem wyjść z szafy przed całą klasą.

Czy to wyznanie pociągnęło za sobą jakieś nieprzyjemności w szkole?

Absolutnie żadnych, teraz nawet największy homofob w mojej klasie przekonał się do tego, że tęczowi to też normalni ludzie.

Czy o Twojej orientacji oprócz uczniów wiedzą też nauczyciele?

Zdaje się, że wychowawczyni rozpowiedziała o mojej orientacji wewnątrz grona pedagogicznego.  Żaden z nauczycieli nie zmienił do mnie stosunku, traktują mnie tak jak zawsze.

Zaangażowałeś się w tęczową działalność po wyjściu z szafy?

Kiedyś brałem udział w projekcie „Stop Dyskryminacji”. Była to szkolna edycja projektu Amnesty International, mój wychowawca powołał wówczas zespół osób, które brały w tym udział. Naszym głównym zadaniem było stworzenie gry miejskiej, w której niesie się pomoc wszystkim, bez względu na stereotypy i uprzedzenia.

 

Bartosz - zdj. prywatne archiwum
Bartosz – zdj. prywatne archiwum

BARTOSZ

Jestem gejem oraz uczniem maturalnej klasy w XVI LO, mieszkam w małej wsi pod Poznaniem. Jestem wyoutowany przed większością znajomych, mamą, siostrą i kuzynką. Lubię swoje życie.

W jaki sposób wyoutowałeś się przed ludźmi z klasy?

Przed najbliższymi znajomymi, z którymi spędzam najwięcej czasu, wyoutowałem się po prostu, mówiąc im o tym otwarcie. Nigdy nie kryłem się ze swoją orientacją seksualną. Natomiast przed resztą klasy wyoutowałem się w momencie, w którym zacząłem być z innym chłopakiem z naszej klasy. Przez to, że on przyjaźnił się z tą częścią klasy, z którą ja nie miałem kontaktu, oni także się dowiedzieli.

Czy to wyznanie pociągnęło za sobą jakieś nieprzyjemności w szkole?

W szkole nie spotkała mnie ani jedna negatywna reakcja na moją orientację seksualną – ani od moich najbliższych znajomych, ani od całej reszty klasy czy szkoły.

Czy o Twojej orientacji oprócz uczniów wiedzą też nauczyciele?

Zdaje się, że nie wiedzą. Jednak moja wychowawczyni nie zauważyła, że w jej klasie na studniówkę przyszły dwie pary gejowskie, więc to chyba świadczy o tym, że nie przejmuje się zbytnio. Gdyby któryś z nauczycieli zapytał mnie wprost, to bym powiedział.

Zaangażowałeś się w tęczową działalność po wyjściu z szafy?

Tak, jestem zaangażowany w tęczę. Należę do Stowarzyszenia Grupa Stonewall i organizuję z nimi różne wydarzenia, byłem też wolontariuszem podczas Poznań Pride Week 2016. Nie zamierzam zaprzestać działania w tej cudownej poznańskiej organizacji na rzecz LGBT+. Działam także w organizacji „Ostra Zieleń”, której jednym z filarów są prawa LGBT+.

 

Weronika - zdj. prywatne archiwum
Weronika – zdj. prywatne archiwum

WERONIKA

Do niedawna uczennica Technikum Architektury Krajobrazu w Poznaniu, aktualnie słuchaczka LO zaocznego. Wielbicielka komiksów, jednorożców i dobrej herbaty. Od prawie czterech lat wyoutowana i dumna lesbijka.

W jaki sposób wyoutowałaś się przed ludźmi z klasy?

Był to proces trwający przynajmniej kilka miesięcy, jeśli nie rok. Za każdym razem wychodziło to ode mnie w trakcie rozmowy. Od kiedy tylko poczułam się pewnie ze swoja orientacją, to nie miałam problemu z mówieniem o tym – “wychodzenie z szafy” przed kimkolwiek przychodzi mi naturalnie jak oddychanie. Według niektórych, wręcz zbyt łatwo i otwarcie o tym mówię, ale to już część mojego charakteru. Oczywiście, w pierwszej kolejności dowiedzieli się o mojej orientacji najbliżsi znajomi. Dodam, że nie jestem osobą, która wygląda jak tzw. „stereotypowa lesbijka”, więc mało ludzi potrafi mnie wyczuć, zanim dam wyraźny sygnał, że nie jestem hetero. Tak więc, początkowo niczego nie podejrzewali. To była jakaś niezbyt głęboka rozmowa, prawdopodobnie na przerwie, kiedy zeszło na tematy sercowe i koleżanka z mojej grupki zapytała jak to jest ze mną, czy mam chłopaka. Bez większego zastanowienia po prostu palnęłam, że nie mam i nie będę miała, bo wolę dziewczyny. Śmiesznie i dobrze się złożyło, że swój na swego trafił, bo po krótkiej pauzie i zdziwieniu dwie z moich koleżanek przyznały, że są biseksualne. Z jedną zresztą byłam potem w związku. Na dodatek, po jakimś czasie, okazało się, że mam w klasie geja, z którym chwilę się trzymaliśmy, co by raźniej było. Po następnych kilku miesiącach od pierwszego coming outu, dowiedziała się reszta; nie zrobiono z tego wielkiego halo. Po tym, co słyszałam od innych tęczowych osób, miałam niezłe szczęście.

Czy to wyznanie pociągnęło za sobą jakieś nieprzyjemności w szkole?

Zdarzyło mi się dwa-trzy razy mieć z tego powodu nieprzyjemności czy przytyki. Ale to było po prostu w takich głupich kłótniach-przezywankach, kiedy komuś zabrakło już argumentu i chciał rzucić czymś mocniejszym niż uwaga odnośnie mojego wyglądu. Przez krótki czas miałam też wrażenie, że dwie dziewczyny z klasy miały trochę problem z tym, że przebieram się z nimi w tej samej szatni. Jednak to było tylko gadanie za plecami, nigdy nie miały odwagi, żeby powiedzieć mi to prosto w twarz. Nikt mnie więc dłużej nie dręczył z tego powodu. Przy niektórych osobach, przed którymi wychodziłam z szafy, to ja byłam zaskoczona. Niespodzianką było dla mnie to, jak mówili coś w stylu: Spoko, wiesz, mnie to tam mało rusza, jesteś kim jesteś. A ja spodziewałam się po nich, że reakcja będzie raczej mało przyjazna. Wręcz rzucałam im wyzwanie, mówiąc, że jestem lesbijką. Niezbyt to może miłe z mojej strony, ale dla mnie to sprawa dużej wagi, czy ktoś przyjmie tę informację z klasą, czy też będzie robił mi niesympatyczne komentarze. To mówi wiele o tej osobie po prostu.

Czy o Twojej orientacji oprócz uczniów wiedzieli też nauczyciele?

Wiedziała na pewno moja szkolna pani psycholog, ale już nie pamiętam, jak się o tym dowiedziała. Zadała tylko serię rutynowych pytań – czy ktoś mi dogryza z tego powodu, jak zareagowali w domu, czy czuję się z tym dobrze. Aczkolwiek sądzę, że pozostali też słyszeli – szkoła bardzo mała, kameralna, o każdej bliższej zażyłości między uczniami raczej było powszechnie wiadomo, a w pierwszej klasie działo się dużo między mną a koleżanką, jak już wspomniałam. Prawdę mówiąc, wydaje mi się, że z racji mocno rozwiniętej poczty pantoflowej w pokoju nauczycielskim, była to tajemnica poliszynela. Ja nie czułam potrzeby, by każdemu nauczycielowi o tym mówić lub jakoś zaznaczyć, w końcu nie powinno grać to żadnej roli w naszej relacji. Mimo to pewnie byli świadomi.

Zaangażowałaś się w tęczową działalność po wyjściu z szafy?

Duchowo? Jasne, że tak i to jak! Aczkolwiek byłam i jestem osobą, która zamiast działać na szerszą skalę, pilnuje swojego podwórka. Działania, które podejmowałam to dbanie o to, by wśród ludzi, którzy mnie otaczają na co dzień, szerzyć wiedzę na temat środowiska LGBT, zbijać stereotypy, próbować im pokazać, że to żadna nienormalność, to sama natura. Od czterech lat chodzę na Marsz Równości, tu w Poznaniu. Byłam na kilku spotkaniach podczas Prideweeku. W innych miastach na marszu jeszcze nie byłam, ale mam ambitne plany – czas poszerzyć horyzonty. Wspieram, podpisuję, wypełniam wszelkie petycje, ankiety, działam na rzecz poprawy warunków naszego środowiska.

 

Krystian Hubert Sokołowski – maturzysta, którego orientacja i gender to jeden wielki uroczy chaos. 

 

Rys. Agata Maliszewska, Nevportfolio.tumblr.com

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *