Skip to content

Terapia pamięci

androgynia
Zdj. Wydawnictwo Eneteia.

W książce „Androgynia, dionizyjskość, homoerotyzm. Niezwykłe wątki europejskiej tożsamości” Paweł Fijałkowski zabiera nas w nieznane szerzej rejony kultury Starego Kontynentu. Rozpoczyna od postawienia pytań o naturę historii, pamięci i tożsamości. Czy historia, żmudnie odtwarzana przez naukowca, jest tożsama z powszechną pamięcią o przeszłości? Badania przeszłości odkrywają coraz więcej faktów, które z trudem przebijają się do zbiorowej świadomości lub wręcz są przez nią negowane. Dlaczego tak się dzieje? Bo tożsamość narodów czy grup społecznych jest zazwyczaj uproszczona i wybiórcza. Jak pisze autor: Formowanie pamięci zbiorowej wiąże się z koniecznym i jednocześnie niebezpiecznym procesem zapominania, ewentualnie pomijania milczeniem lub wręcz ukrywania tego, co sprzeczne z wyobrażeniem grupy o sobie. W wyniku tego procesu europejska kultura, oparta na religii chrześcijańskiej, wykluczyła ze swojej tożsamości i pamięci to, co nieheteronormatywne. W oficjalnej wizji przeszłości nie ma miejsca na osoby homoseksualne czy transpłciowe. Fijałkowski przywraca ich do istnienia. Efektem jego zabiegów jest książka, który uświadamia czytelnikom, że mniejszości seksualne współtworzyły dzisiejszą Europę od czasów antycznej Grecji i Rzymu.

Punktem wyjścia „Androgynii…” staje się mit o Narcyzie. Czy to tylko opowieść o próżnym młodzieńcu zauroczonym własnym pięknem? Fijałkowski udowadnia, że historię tę można odczytać również jako opowieść o homoerotycznej miłości. Narcyz przegląda się w tafli wody i zakochuje się w pięknym, młodym chłopaku. W antycznej Grecji relacje między mężczyznami stanowiły przecież podwaliny porządku społecznego. Związki dorosłych mężczyzn z dorastającymi młodzieńcami służyły przekazywaniu wartości i wychowaniu nowego pokolenia. Ten ideał znalazł odbicie w helleńskiej sztuce i filozofii, stając się w następnych epokach punktem odniesienia dla nieheteroseksualnych mężczyzn. Dzieła sztuki, zwłaszcza te przedstawiające wizerunki mężczyzn, stanowiły zrozumiały dla wtajemniczonych kod komunikacyjny. Zainteresowanie grecką sztuką było wyrazem homoseksualnej tożsamości i pozwalało stworzyć namiastkę własnego świata. Fritz von Farenheid, pruski arystokrata, uciekał w świat antyku, by w konserwatywnej rzeczywistości XIX wieku zbudować sobie psychiczny azyl, w którym mógł się spełniać. W swoim majątku w Prusach Wschodnich (dzisiejsze Mazury) zgromadził ogromną kolekcję dzieł sztuki. Stworzył ją wspólnie z Ulrichem Salpiusem, z którym dzielił pasję i życie. To, co postronnym wydawało się niegroźnym dziwactwem lub godnym pochwały hobby, było w rzeczywistości sposobem umożliwiającym funkcjonowanie i ekspresję w opresyjnej rzeczywistości.

Fritz von Farenheid to nie jedyna osoba, którą z zapomnienia przywołuje Fijałkowski. Dramat procesów sądowych, których przedmiotem były związki homoseksualne, obrazuje historia z XVII wieku, Marcina Gołka i Wojciecha ze Sromotki, mieszkańców Sieradza. Niepublikowana przez całe dekady wersja wspomnień Juliana Ursyna Niemcewicza skrywa interesujące wątki dotyczące transwestytyzmu u schyłku XVIII wieku. Z kolei, listy siedemnastoletniej Oli zakochanej w swej przyjaciółce Zofii ilustrują realia młodzieńczych miłości w okresie międzywojennym. Listy opracował Albert Dryjski, jeden z ojców edukacji seksualnej w Polsce. Równie fascynujące co słowa Oli są wnioski seksuologa na temat jej orientacji seksualnej. Poglądy Dryjskiego, uformowane w latach czterdziestych ubiegłego wieku, pozwalają uzmysłowić sobie, jakie przemiany przeszła seksuologia w podejściu do homoseksualizmu na przestrzeni ostatnich 70 lat. Na szczególną pochwałę zasługują starania Fijałkowskiego, by oddać zróżnicowanie nieheteronormatywnego świata: opowiada zarówno o gejach i lesbijkach, jak i o osobach transpłciowych. Należy to docenić, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, jak bardzo na marginesie historii i kultury istniały mniejszości seksualne w ubiegłych stuleciach.

Choć „Androgynia…” to tekst z pogranicza historii i historiozofii, to przecież trafić on także może do szerszego grona odbiorców dzięki osobistej narracji autora, opartej na własnych wspomnieniach i badaniach. Jedenaście rozdziałów jest ze sobą luźno powiązanych, przez co można je traktować również jako zbiór esejów. Licznie przywoływane teksty źródłowe obrazują kontekst epoki i zapewniają niezbędną wiedzę potrzebną do pełnego zrozumienia opisywanych historii. Największą zaletę „Androgynii…” stanowi jednak różnorodność tematyczna, jak również bogactwo rozważań o kulturze i historii. Uwagę zwracają zwłaszcza te, które skupiają się na mechanizmach tworzenia mitów i obnażają siłę ich oddziaływania.

„Androgynia, dionizyjskość, homoerotyzm” budzi świadomość oraz przywraca pamięć osobom i wydarzeniom wykluczonym z oficjalnego obrazu przeszłości. To książka, która powinna zwrócić uwagę nie tylko miłośników historii i osób zainteresowanych jej queerowymi wątkami, lecz także wszystkich czytelników, którzy chcieliby zrozumieć, jak skomplikowanym i niejednoznacznym tworem jest europejska kultura.

Paweł Fijałkowski: „Androgynia, dionizyjskość, homoerotyzm. Niezwykłe wątki europejskiej tożsamości”. Wydawnictwo Eneteia. Warszawa 2016.

Paweł Binek – studiuje filologię włoską z miłości do języków i opery. Niedoszły historyk i stand-uper. Fan muzyki klasycznej, zespołu Queen i Lady Gagi. Dobrą książkę przedkłada nad dobry film, a odpoczynek w górach woli od tego nad morzem.

 

Zdj. Wydawnictwo Eneteia.

1 Komentarz

  1. Zbych Zbych

    Człowiek to brzmi dumnie?…. – My chcemy aby dumnie brzmiało!
    „Czytam historię i widzę coś zrobił, przez tysiąclecia Człowiecze! Zabijałeś, mordowałeś i wciąż przemyśliwasz jakby robić to lepiej. Zastanawiam się czyś godzien by cię pisać przez wielkie C.”
    „Człowiek nie jest nigdy tak piękny jak wtedy gdy prosi o przebaczenie lub gdy sam przebacza”
    „Bo dobry człowiek w mętnych zdarzeń tłumie
    Prawdziwą ścieżkę zawsze znaleźć umie”
    „Człowiek potrzebuje człowieka, żeby być człowiekiem”
    „Dobro rodzi się wtedy, gdy ludzie zapominają o sobie”
    „Egoizm nie polega na tym, że żyje się tak jak się chce, lecz na żądaniu od innych by żyli tak jak my chcemy”

    „Doskonałość jest miarą nieba, dążenie do doskonałości miarą człowieka”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *