Skip to content

Teraz siebie lubię

Z Laurą, osobą transseksualną, instruktorką prawa jazdy rozmawia, także transseksualna, Lukrecja Kowalska

 

Szybko zorientowałaś się, że coś jest nie tak?

Już w przedszkolu wiedziałam, ale dopiero w gimnazjum potrafiłam to nazwać. Wtedy tak naprawdę zaczęła się walka pomiędzy chęcią wyjścia na zewnątrz a tym lękiem, który jest tak przemożny, tak ogromny, że potrafił zepchnąć wszystko na bok, zdławić, zdusić. I tak działo się kilka razy. Już byłam gotowa wyjść, pokazać to, kim się czułam i cofałam się.

Długo tak wytrzymałaś?

Długo. Dopiero cztery lata temu, w wieku 25 lat powiedziałam rodzinie, kim jestem. Zrobiłam diagnozę, zaczęłam brać hormony. Brałam je przez rok, ale cały ten czas nie zmieniłam nic w swoim życiu, cały czas byłam w roli męskiej. Byłam takim bardzo delikatnym mężczyzną. Ludzie zaczęli zauważać, że się zmieniam, ale nie wiedzieli dlaczego. Ja nadal bałam się ujawnienia. W zasadzie nic się nie zmieniło.

Sama miałam żonę, mam syna. Często zastanawiam się, jak by się potoczyło moje życie, gdybym nie założyła rodziny. Zapewne szybciej zaczęłabym odkrywać swoją prawdziwą naturę. A ty ? Poznałaś kogoś?

Poznałam dziewczynę, w której się zakochałam ze wzajemnością. Ona wiedziała, że jestem na hormonach. Nie miała nic przeciwko, lubiła mnie takiego. Problem zaczął się, gdy pojawiły się rozmowy o współżyciu. Nie mogła się do mnie zbliżyć tak, jak tego chciała. Wtedy ja zdecydowałam, że dla niej podejmę próbę bycia mężczyzną. Przestałam brać blokery i hormony. Chciałam być z nią, pojawiła się we mnie myśl o założeniu rodziny, posiadaniu dzieci. Miałam nadzieję, że ta chęć bycia kobietą gdzieś zniknie.

Podobnie uważała moja była żona. Myślała, że z „tego” wyrosnę. Jednak z „tego” wyrosnąć się nie da…

Tak, to jest po prostu niemożliwe. Minęły tylko trzy miesiące i wszystko wróciło. Ponownie pragnęłam wcielać się w rolę kobiety. I zaczęłam to robić. Ona się domyślała. Kiedyś przyszła wróciła szybciej do domu i zobaczyła mnie w swoich ubraniach.

Jak zareagowała?

To nie był dla niej problem. Także to, że chcę być kobietą. Akceptowała mnie, współczuła mi, wspierała od samego początku. Ale nie potrafiła ze mną żyć. Rozstałyśmy się. Bardzo jednak nalegała na utrzymanie kontaktu i tak zostało. Chociaż ja ją nadal kocham i wiem, że ona też mnie kocha, nasza relacja bardzo się zmieniła. Jest przyjacielska, nie ma w niej napięcia seksualnego.
To właśnie moja przyjaciółka spowodowała, że ponownie wyszłam na światło dzienne. To ona mi pomogła z ubiorem i makijażem. I to z nią wyszłam pierwszy raz na ulicę. I okazało się, że ludzie nie zwracali na mnie uwagi. Nie brałam hormonów, a wyglądałam bardzo kobieco. Od tego momentu zaczęłam test realnego życia. Na nowo podjęłam kurację hormonalną.
Taka zabawna historia nam się niedawno przydarzyła. Byłyśmy razem w IKEI, bo ona chciała kupić sobie toaletkę do sypialni. Okazało się, że jest tak ciężka, że we dwie miałyśmy problem, by ją przenieść. Żeby ją w ogóle podnieść z półki.

Dwie biedne, słabe kobiety.

Tak właśnie było (śmiech). Spędzam z nią dużo czasu. Na pewno jest między nami coś więcej niż pomiędzy dwiema przyjaciółkami, cis-kobietami. Nie ma co prawda żadnego napięcia seksualnego, gdyż mam libido na poziomie zerowym, a ona nie gustuje w kobietach. Jednak bardzo często przytulamy się, niekiedy jedna drugą za uchem podrapie. Mamy poczucie bliskości, poczucie, że jest osoba, której na nas zależy. Ale nic poza tym.

A jak w tym momencie wyglądała twoja sytuacja w domu i w pracy?

W domu wiedzieli o tym, że mam problem z tożsamością płciową, myśleli jednak, że zostało to zepchnięte na bok i jest już ok. Obawiałam się, że znowu będą mieli do mnie żal. Nigdy nie chciałam sprawić zawodu rodzicom, a czułam, że taki zawód im sprawiam. To mnie hamowało. W pracy i w otoczeniu bałam się odrzucenia. Zresztą tego bałam się też ze strony rodziców. Bałam się, że usłyszę: dobrze, rób co chcesz, ale nie chcemy już cię znać. W pracy bałam się głównie, że stracę kontrahentów.

 

Kilka dni po naszej pierwszej rozmowie, dostałam od Laury wiadomość, że ma za sobą dwa coming outy: ponowny w domu i pierwszy w pracy.

 

Laura - zdj. Barbara Sinica
Laura – zdj. Barbara Sinica

Jakie były reakcje?

Jeżeli chodzi o rodziców, potwierdziło się, że sprawiam im zawód. Okazali duży żal, ale i strach przed tym, co ich czeka dalej, co mnie czeka dalej. Natomiast w pracy było zupełnie inaczej.

Pracujesz jako instruktorka nauki jazdy. To jeden z tych zawodów, który w powszechnej świadomości traktowany jest jako zawód typowo męski. Czy przygotowałaś współpracowników w jakiś sposób do tego, co chcesz im powiedzieć?

Uznałam, że najlepiej rzucić ich na głęboką wodę. Tego samego dnia poszłam do pracy i pokazałam im się w kobiecym wydaniu. Jeden podejrzewał, może nawet wiedział, tak przypuszczam. Żadnej reakcji. Natomiast dwaj pozostali byli lekko zszokowani, ale powiedzieli, że skoro tak ma być to tak będzie. Po prostu.

A kursanci. Ich też wzięłaś z zaskoczenia ?

Powiem trochę nieskromnie, że znam psychologię kontaktów międzyludzkich. Podeszłam do tego w taki sposób, żeby oni nie czuli się z tym źle. Nie mówiłam wcześniej, że nastąpi taka zmiana. Po prostu, od pewnego momentu zaczęłam całkowicie żyć w roli żeńskiej tak, jak chciałam, więc kursanci, przychodząc na jazdy, spotykali kogoś innego i czasem zdarzało się, że zupełnie mnie nie poznawali. Szukali mnie na placu i byli zdziwieni, jak się odzywałam. Mówiłam mniej więcej coś takiego: dosyć dużo czasu minęło, odkąd się ostatnio widzieliśmy, a moje życie troszeczkę się zmieniło, jak widzisz. I oni zwykle z uśmiechem to przyjmowali. Zdarzało się, że pytałam kursantów, czy to im nie przeszkadza i zauważyłam, że ci, którym takie pytanie zadałam, nie mieli problemu z przestawieniem się na nowe imię, żeńskie końcówki, bo widzieli, że to jest ważne dla mnie. Natomiast ci, których nie pytałam, mieli większy problem, może właśnie dlatego, że nie czuli tego, że jest to dla mnie ważne.

Jak ten coming-out wpłynął na twoją pracę?

Na pewno łatwiej mi się ją wykonuje, dlatego że w tej chwili sama siebie akceptuję i siebie lubię. Lubię siebie w każdej sytuacji. Samo przebywanie w pracy, między ludźmi, sprawia mi teraz większą radość.

Miałaś jakąś zabawną historię związaną z pracą już po tym, jak zaczęłaś jeździć jako Laura ?

Mam kursantkę, 40-latkę. Jest bardzo pozytywnie zakręcona i cały czas musi gadać. A jak gada, to kończą się tematy i zaczyna pytać. Pewnego razu zapytała, czy jeździłam TIR-em. Nie, takim klasycznym nie jeździłam, ale mam prawo jazdy na ciężarówki. Ona była wielce zdziwiona: o kurczę, dziewczyna, taka młoda!. Spytała, jakie jeszcze mam prawa jazdy, to powiedziałam, że A, B i C. Była zachwycona. W trakcie dalszej rozmowy powiedziałam, że gdy byłam młodsza, to na wakacje jeździłam na wieś, gdzie prowadziłam traktor. Usłyszałam, że jestem taka ambitna i w pewnym momencie padło pytanie: a może miałaś być chłopcem?. Uśmiechnęłam się pod nosem i zastanowiłam się: powiedzieć czy nie? Chwilę potem rzuciłam coś takiego: w sumie, wiesz, ja urodziłam się chłopcem. Zrobiła wielkie oczy, spojrzała na mnie zamiast na drogę i wykrzyknęła: nie, ty żartujesz!. Usłyszałam po chwili, że nie uwierzyłaby, gdyby mnie już nie poznała. Byłam zachwycona. Dla mnie to był bardzo duży komplement. Zostałam odebrana jako cis-kobieta. To było tak miłe, sympatyczne, że nie odebrałam tego, jak coś złego.

Ciągnik, motocykl. Już w dzieciństwie się tym pasjonowałaś?

Tak, u mnie w domu od zawsze stały pojazdy. Tata miał warsztat samochodowy. Pamiętam taką historię. Tata miał „żuka”. Nie miałam jeszcze 10 lat, ale codziennie przez jakiś okres chodziłam do tego samochodu i sprawdzałam, czy sięgam już do pedałów, bo tata, na moje pytanie, kiedy będę mogła nim jeździć, odpowiadał, że jak będę sięgała nogami do pedałów, to nauczy mnie jeździć.

W warsztacie taty też bywałaś?

Nie, gdyż został zamknięty, jak byłam nastoletnim chłopcem. Zdarzało się jednak później, że razem z tatą robiłam coś wspólnie przy samochodach.

 

Znów minęło kilka miesięcy, zanim spotkałam się z Laurą ponownie.

 

Od coming-outu przed rodziną i w pracy minęło już trochę czasu. Jak wygląda dzisiaj relacja z rodzicami?

Z mamą mam coraz lepszy kontakt. Prawie całkiem się przestawiła. Jest świadoma tego, że ma córkę, a nie syna. Tata ma z tym większy problem. Podejrzewam, że odczuwa stratę syna. Tym bardziej, że mam siostrę i w tym momencie tata ma dwie córki. I to jest dla niego problem. Nie potrafi się przestawić się na nowe imię, na żeńskie końcówki. Natomiast, co jest bardzo ważne, tata cały czas traktuje mnie jak swoje dziecko.

Myślisz, że fakt, iż razem dłubaliście przy samochodach, że widział twoje zainteresowania tak męskimi zajęciami, dodatkowo utrudnia mu pogodzenia się z tym, kim jesteś?

Tak. Nawet ostatnio spytałam mamę, jak tata sobie z tym radzi, bo wydaje mi się, że jest mu trudniej. Na co mama odpowiedziała: radzi sobie jakoś, wydaje mi się, że nawet lepiej niż ja. Bardzo mnie to zdziwiło. Cały czas byłam przekonana, że jest odwrotnie.

Gdy rozstawałaś się z dziewczyną, wróciłaś do rodziców. Ale nie mieszkacie już razem?

Nie. Gdy zdecydowałam się żyć w formie kobiecej, wyprowadziłam się od rodziców, żeby ułatwić nasze wspólne funkcjonowanie. W tej chwili, gdy do nich idę, nie muszę przebierać się za faceta. Na początku tak było. Oni już zrozumieli, że jestem kobietą i po prostu nie będę się przebierać.

Ty już wiesz, że twoje obawy się nie ziściły, a jak wygląda sprawa z obawami twoich najbliższych?

Oni cały czas boją się reakcji otoczenia. W stosunku do nich, nie w stosunku do mnie, bo już widzą, że tutaj nie ma problemu. Ja cały podaję im przykłady, że otoczenie mnie akceptuje. Że świetnie daję sobie radę. Oni bardziej boją się tego, co ich może spotkać.

Obie mamy siostry. Moja potrzebowała bardzo dużo czasu, by się uporać z tym, że jej starszy brat stał się siostrą. Teraz nasze relacje budujemy od nowa i wszystko zmierza w bardzo dobrym kierunku. A jak jest z twoja siostrą?

Moja siostra wiedziała od lat, że mam problem z tożsamością płciową i nie była specjalnie zdziwiona, że chcę dokonać takiej zmiany. Kiedy zobaczyła mnie w nowej roli, stwierdziła, że obawiała się, że będzie w większym szoku. Bardzo spokojnie, bardzo fajnie. Na tym pierwszym spotkaniu była ze mną moja przyjaciółka. I jak siostra zobaczyła, że ona się do mnie zwraca cały czas jak do kobiety, bez wahania sama tak zaczęła robić. Spotykamy się od czasu do czasu, dzwonimy. Nasze relacje są dobre.

Niedawno miałam okazję rozmawiać z twoim wujkiem. Spotkaliśmy się zupełnie przypadkowo i powiedział do mnie: wiesz, ja znam Laurę od dziecka, ale muszę szczerze powiedzieć, że jestem pod wrażeniem tego, jak sobie radzi. I praktycznie od razu przestawiłem się na żeńskie końcówki.

A powiedzieć ci, jak zareagowała moja babcia? Była świetna. Miała taki obraz w głowie osoby transpłciowej jako drag queen i transwestyty, czyli uproszczając, kogoś, u kogo wyraźnie widać, że to mężczyzna przebrany za kobietę. Kiedy zobaczyła mnie pierwszy raz w formie kobiecej, stwierdziła, że świetnie wyglądam. Trochę popłakała, ja ją uspokoiłam, że teraz moje życie będzie lepsze. Często pyta, jak się czuję, jak to życie mi się układa. Jeśli chodzi o dalszą rodzinę, to wiem, że moi dwaj młodsi o rok kuzyni mają z tym problem. Czekam, nie naciskam. Jestem otwarta na rozmowę, gdyby do niej doszło. Mam takie szczątkowe informacje, że zwłaszcza jeden z nich nie może zrozumieć i pojąć, jak normalny psychicznie i zdrowy mężczyzna pragnie żyć jak kobieta. Ale generalnie, chciałabym powiedzieć osobom, które mają problem z coming outem i boją się właśnie podobnych reakcji, żeby znalazły w sobie siłę i spróbowały, bo nie taki diabeł straszny, jak się go maluje.

 

Lukrecja Kowalska – trans kobieta w trakcie prawnej i medycznej korekty płci. Współprowadzi grupę wsparcia dla osób trans w Poznaniu. Wydała autobiografię „Lukrecja w ciele Krzyśka”. Aktywistka działająca w Fundacji Trans-Fuzja i Grupie Stonewall.

 

Zdj. Basia Sinica

 

2 Komentarzy

  1. e. e.

    Śliczna dziewczyna! 🙂

  2. Agnes Agnes

    Bardzo ciekawy artykuł i jena historia chyba związana z moją osobą ale był błąd podany w wieku

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *