Skip to content

Towarzyszy mi cisza. „Moi znajomi mnie tolerują, nie akceptują” [FELIETON]

Z mojej perspektywy, czyli z perspektywy niepełnosprawnego faceta świat wygląda inaczej. Kiedy od urodzenia masz krótsze ręce, fachowo zwane kończynami górnymi, a na dodatek prawa ręka to tak naprawdę mocny chwytak wystający z barku, to z biegiem lat musisz zaakceptować, że sformułowanie „świat na wyciągnięcie ręki” w tym przypadku brzmi lekko komicznie.

polub-teczowypoznan-facebook

Ale do rzeczy. Kiedy pierwszy raz wrzuciłem na swoją facebookową ścianę klip z paraolimpiady, nie robiłem tego w celach edukacyjnych. Zwyczajnie bohater klipu zrobił na mnie wrażenie i bardzo chciałem się tym z ludźmi podzielić. Dodatkowo, przyznaję, cały czas mam w głowie pewien komentarz polityka zasiadającego w europarlamencie. Nie wymienię go z nazwiska, żeby nie robić mu reklamy. Efekt? Niewiele osób polubiło ten post, a jeszcze mniej go skomentowało.

Jakiś czas później zobaczyłem klip do utworu muzycznego wykorzystanego w reklamie samochodu. Zaskoczyło mnie, kim są jego bohaterowie, ponieważ są to niepełnosprawna kobieta i dwóch niepełnosprawnych mężczyzn. Wszyscy oni radzą sobie i potrafią znaleźć swój sposób na bycie szczęśliwym. Dlatego wrzuciłem go na swoją ścianę. Odzew wśród moich znajomych był jeszcze mniejszy niż poprzednio.

Zaskoczyła mnie ta cisza, wywołała we mnie zmieszanie i podejrzenie, że chyba opublikowałem niemiłe klipy, choć nie rozumiałem, co w nich było nie tak. Zadawałem sobie to pytanie aż doszedłem do smutnego wniosku: Moi znajomi mnie tolerują, nie akceptują. Wrzuciłem klipy, które wywołały u nich dyskomfort, poczuli się źle. Zobaczyli człowieka bez ręki, bez nogi, niewidomego na deskorolce i wystraszyli się swoich emocji. Czy ta niepełnosprawność była zbyt ostentacyjna? Czy moja niepełnosprawność jest zbyt ostentacyjna?

Zapewne nie podzieliłbym się z Wami swoimi przemyśleniami, ale wydarzyło się coś jeszcze, gdy próbowałem znaleźć przyczynę facebookowej ciszy i ją zrozumieć. Otóż staram się być aktywny fizycznie, aby uniknąć pogorszenia sprawności, więc czasami korzystam z pomocy trenerów sportowych. Są oni dla mnie skarbnicą wiedzy o naszym społeczeństwie.

Ostatnio po skończonym treningu, będąc już w szatni, uświadomiłem swojemu trenerowi, jakie wywołuję emocje, pojawiając się w pewnych miejscach, choćby w klubie sportowym. Reakcja? Zapada cisza. Taka cisza, że aż uszy bolą. Taka, że miałem ochotę przypomnieć mu, żeby zaczął oddychać. Dopiero po chwili odzyskał głos i zaczął mi uzmysławiać, że w klubie sportowym każda inność wywołałaby panikę. Jego zdaniem taką samą reakcję mógłby wywołać np. człowiek o innym kolorze skóry.

Dodał, że my jako społeczeństwo jesteśmy zbyt jednolici, a właściwie robimy wszystko, żeby ukryć naszą różnorodność. Nie potrafimy się komunikować, nie akceptujemy tego, że świat widziany naszymi oczami, z naszej perspektywy, to tylko jakiś wycinek.

Żyjemy w XXI wieku, a ja – gdy już mija cisza – ciągle słyszę teksty rodem ze średniowiecza. Chciałbym otaczać się ludźmi, którzy w każdym z nas widzą możliwości rozwoju, którzy są przekonani, że razem możemy zdobyć nowe szczyty, bo przecież każdy z nas stanowi w społeczeństwie wartość dodaną, prawda?

[arqam style= metro columns= 1 ]

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *