Skip to content

Wybory rektorskie na UAM. Który kandydat obejmie patronatem Poznań Pride Week?

Uniwersytet im. Adama Mickiewicza wybierze nowego rektora i chociaż to jedna z wielu poznańskich uczelni, to trudno sobie wyobrazić miejski krajobraz bez jej ponad 48-tysięcznej społeczności. Rektor UAM, obok prezydenta miasta i arcybiskupa, to tradycyjnie najbardziej wpływowa postać stolicy Wielkopolski. Wybory odbędą się w poniedziałek, 4 kwietnia.

polub-teczowypoznan-facebook

 

Uniwersytet to ludzie

Na czteroletnią kadencję startują w tym roku dwaj kandydaci: prof. Andrzej Lesicki i prof. Jacek Witkoś. Obaj sprawowali do tej pory funkcje prorektorów. Pierwszy był odpowiedzialny za kadrę i inwestycje, zaś drugi – za badania naukowe i współpracę międzynarodową.

Obecnie Uniwersytet zmaga się z konsekwencjami niżu demograficznego. W latach 2005-2015 liczba studentów spadła aż o 24%, czego konsekwencją jest m.in. postulat zamknięcia zamiejscowych ośrodków dydaktycznych, które łącznie przynoszą Uczelni stratę ok. 10 mln zł rocznie. Co ciekawe, w tym samym okresie liczba nauczycieli wzrosła o 11%.

 

Uniwersytet to mury

UAM zarządza ogromną infrastrukturą, co nie pozostaje bez wpływu na miejską tkankę. W zeszłym roku wieści o możliwości sprzedaży budynku Collegium Historicum (na rogu ulic św. Marcin i Kościuszki), sprowokowały do wywieszenia na jego elewacji przez nieznaną grupę ogromnego banneru piętnującego komercjalizację uniwersytetu. Wizja sprzedaży była o tyle bulwersująca, że budynek został przekazany uczelni nieodpłatnie jako rezultat protestu m.in. Niezależnego Zrzeszenia Studentów, Solidarności Walczącej i Międzymiastówki Anarchistycznej. Wcześniej w budynku znajdował się Komitet Wojewódzki PZPR. UAM ostatecznie zapewnił, że budynku nie sprzeda.

Budowle w centrum miasta były w ostatnich latach niedoinwestowane, a priorytetem dla uczelni stał się kampus Morasko, który mimo dynamicznej rozbudowy (mieści się tam już 7 z 15 wydziałów) wciąż zmaga się z brakiem akademików i ośrodków życia studenckiego. Odwrócenie tych priorytetów zapowiada jeden z kandydatów, prof. Jacek Witkoś.

 

Uniwersytet to autorytet

Uniwersytet to również donośny głos w ważnych debatach. W ostatnim czasie przeciwko niekonstytucyjnym postępowaniom obecnego rządu uchwały wydały wydziały prawa, neofilologii i anglistyki. Dwa ostatnie oraz Senat UAM zareagowały również na rosnącą falę ksenofobii w Poznaniu, o czym pisaliśmy jako pierwsi na początku marca. Obrona autonomii uniwersytetu oraz aktywne zabieranie głosu w sprawach publicznych będą niewątpliwie ważną częścią zadań przyszłego rektora, tym bardziej, że „dobra zmiana” ani myśli zwalniać.

Głośna w ostatnim czasie była również sprawa osób sprzątających, które stały się ofiarą uniwersyteckiego outsourcingu i do dzisiaj nie otrzymały należnych wypłat za sprzątanie uczelni. Podczas debaty Leszek Kwiatkowski z partii Razem zapytał o tę kwestię obu kandydatów, a ci zgodnie zapewnili o włączeniu do umów z wykonawcami tzw. klauzul społecznych, które mają zapobiegać podobnym skandalom w przyszłości.

Symboliczne znaczenie ma również patronat rektora UAM. Ustępujący prof. Bronisław Marciniak decydował na przykład o promowaniu własną pieczęcią „Marszu dla Życia i Rodziny” organizowanego przez poznańskiego metropolitę i gromadzącą środowisko pro-life. Na fali tych informacji po patronat zgłosili się również organizatorzy Marszu Równości, jednak ich prośba została wówczas zignorowana.

Nawiązując do wspomnianych decyzji (dot. obu marszów), postanowiliśmy zapytać kandydatów o ich stanowisko jako potencjalnych rektorów. Czy jako rektor UAM byłby pan skłonny objąć patronatem festiwal Poznań Pride Week lub w inny sposób wesprzeć poznańską społeczność LGBT? – brzmiało nasze pytanie. Trzeba zaznaczyć, że pytanie to nie jest wygodne dla kandydatów: walka wyborcza toczy się o każdy głos, a entuzjastyczna odpowiedź mogłaby zrazić konserwatywnych elektorów, których na Uniwersytecie jest niemało.

Prof. Lesicki: „Jeżeli zostanę wybrany na stanowisko Rektora UAM, to patronatem obejmę tylko ważne wydarzenia naukowe, innowacyjne projekty dydaktyczne oraz wydarzenia kulturalne o dużej wartości artystycznej organizowane lub współorganizowane przez jednostki organizacyjne UAM. Ponieważ opowiadam się za zdemokratyzowaniem procesu zarządzania uniwersytetem, decyzja o objęciu patronatem będzie poprzedzona opinią Kolegium Rektorsko-Dziekańskiego lub Komisji Rektorskiej ds. patronatów, jaką ewentualnie powołam. Patronaty nie mogą dzielić społeczności akademickiej. Jako rektor będę dbać o równe traktowanie wszystkich pracowników, doktorantów i studentów”.

Andrzej Lesicki / Fot. Facebook
Andrzej Lesicki / Fot. Facebook

 

Prof. Witkoś: „To faktycznie pytanie niełatwe i nie do końca jestem pewien jak na nie odpowiedzieć, szczególnie tuż przed wyborami. Postaram się odpowiedzieć szczerze. W moim mniemaniu rektor nie powinien się angażować w żadne z tych dwóch wydarzeń otwarcie. Nie powinien chyba też brać udziału w demonstracjach i marszach dotyczących spraw ściśle prywatnych. Powinien za to bardzo wyraźnie powiedzieć tak, ja to mówię, proszę zerknąć na ostatnie „Życie Uniwersyteckie”: Tolerancja ponad wszystko, mamy różne poglądy i postawy, ale w UAM się tolerujemy i szanujemy. Nie będę tolerował żadnych objawów ksenofobii ani homofobii”.

Jacek Witkoś / Fot. Facebook
Jacek Witkoś / Fot. Facebook

 

Czy w przyszłości podobne pytania nie będą dla nikogo kłopotliwe, a rektorzy, wzorem swoich odpowiedników na uniwersytetach Harvarda czy Pensylwanii, będą odważnie wspierać akademicką społeczność osób nieheteroseksualnych?

 

[socialpoll id=”2346946″]

 

[arqam style= metro columns= 1 ]

4 Komentarzy

  1. Marcin Marcin

    Cuda się normalnie dzieją nad tą ankietą. Nic się nie działo, a tu nagle takie pospolite ruszenie 🙂 Ktoś się chyba zorientował, że wynik był nie pomyśli i “koryguje”. Ma to w ogóle sens?

  2. Marcin Marcin

    Ruch tutaj jak w centrum Paryża 🙂 Kto by pomyślał, że tylu chętnych o 23.30 do głosowania w ankiecie :). Teraz nastąpił gwałtowny zwrot w trendzie – w miejsce popierajacych Pana Lesickiego, pojawiło się ogromne stado “niezdecydowanych” , głosujących na “nie wiem”. Ciekawe po co? Może po to, żeby zwiększona w ten sposób liczba głosów w sondzie uniemożliwiła już jakiekolwiek zmiany w wyniku ankiety? 🙂

  3. Marcin Marcin

    Adminie, widzisz (?) i nie grzmisz…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *