Skip to content

Wyznaczanie standardów

Wiecie co to jest „izba refleksji”? Otóż, tak czasami nazywamy Senat, czyli wyższą izbę polskiego parlamentu. Owo szacowne grono, w większości złożone z heteroseksualnych mężczyzn (obecnie zaledwie 13 kobiet na 100 senatorów) ma się pochylać z troską nad bublami prawnymi wyrzucanymi z prędkością karabinu maszynowego z izby niższej. Refleksji u tych panów jednak od dłuższego czasu brakuje. Przepychają kolanem po nocach każdą ustawę, byleby tylko prezes Polski był zadowolony. Senatorowie, którzy teoretycznie powinni stać na straży wolności i równości wszystkich obywateli, stali się zakładnikami jednej opcji politycznej. Zamiast z mozołem budować i umacniać wspólnotę, tworzą barykady i pogłębiają podziały.

Każda rada miasta to w pewnym sensie parlament w pigułce. Radnym jednak czasami przypomina się, że odpowiadają bezpośrednio przed wyborcami-sąsiadami, a nie tylko przed mitycznym „suwerenem”. I choć także wylewają z siebie oceany głupot, to jednak zdarza im się, jak np. ostatnio w Poznaniu, przyjąć uchwałę o dofinansowaniu przez miasto „in vitro”. W Warszawie też się udało. Po tym, jak minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zlikwidował rządowy program refundacji zapłodnienia pozaustrojowego, stolica również wzięła sprawy w swoje ręce.

Nie będę nikogo oszukiwał. Uważam, że w Polsce porozumienie ponad podziałami politycznymi i obyczajowymi na poziomie tworzenia prawa i budowania narodowej jedności, stało się po prostu niemożliwe. Nie czas tutaj i miejsce na to, by opisywać przyczyny tego zjawiska. Zawiniła i Polska szlachecka ze swoim liberum veto, i czasy zaborów z trzema różnymi porządkami prawnymi, i setki lat pańszczyzny. Do tego – last but not least – osławione „trumny” Piłsudskiego i Dmowskiego, na których polska rzeczywistość podobno nadal się opiera. W Poznaniu zwyczajowo nienawidzi się Warszawy, bo „brudna i azjatycka”, a także Niemców i Berlina, bo „chcą nam ziemie zabrać, a do tego są bogaci mimo, że wojnę przegrali”. Z drugiej strony, każdy gej rozwodzi się na rozkoszami berlińskiej wolności, zaś każdy absolwent (i absolwentka) prawa i administracji chce się wspinać po stopniach warszawskich korpo.

Natomiast w samej Warszawie budowanie wspólnoty to już kompletna abstrakcja. Nie mówię tutaj o kręgach przyjaciół czy znajomych. Takie więzi na szczęście są w stanie przetrwać szaleństwo każdej władzy. Mam na myśli raczej wyścig szczurów i odstrzeliwanie przeciwników w szklanych biurowcach na „Mordorze” przy warszawskiej ulicy Domaniewskiej. Tutaj zawzięcie warszawka walczy z Poznaniem, Bydgoszcz z Toruniem a Siedlce i Radom z resztą świata. Nikt jeńców nie bierze. Przykład idzie z góry. Podobnie jest przecież w sejmie przy Wiejskiej. Jakiś czas temu nieodżałowana Janina Paradowska pisała w „Polityce”, że posłów i senatorów, którzy w 2015 roku dostali większość sejmową, opanował amok. Samce zachłysnęły się nieograniczonymi możliwościami. Odwet, resentymenty, zwykłe chamstwo, buta i religijne wzmożenie zawsze występowały w polskiej polityce, od prawa do lewa. Teraz jednak przybrały rozmiary monstrualne. „Porozumienie” to pusty slogan, słowna wydmuszka bez znaczenia, bo tak naprawdę nikt z nikim nie chce już o niczym dyskutować. A jeśli przeciwnik za bardzo fika, to pan Zbyszek naśle na niego usłużnego prokuratora.

Sam zresztą uznałem jakiś czas temu dyskusję z przeciwnikami politycznymi za niemożliwą, a czasy, gdy Iwaszkiewicz potrafił się spierać z Kisielewskim, wydają się mi się teraz zamierzchłą przeszłością. Gdy jakiś samiec alfa używa obecnie argumentu, że kobiety nie powinny mieć praw wyborczych, bo są za głupie, to miedzy mną a nim wyrasta ściana. A reszta może być jedynie milczeniem. Wiem, że powoli przegrywam tę bitwę, ale, jak powiedziała po nieudanym zamachu na Hitlera wdowa po Klausie Stauffenbergu: może nie osiągnęliśmy zwycięstwa, ale wyznaczyliśmy standardy.

 

Sergiusz Rycaj – dziennikarz, z wykształcenia historyk sztuki. Miłośnik opery i berlińskich zaułków. Mieszka w Warszawie.

 

Zdj. Archiwum

Dodaj komentarz jako pierwszy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *